Niech każdy z nas pozwala się pochłonąć potrzebom  i wymaganiom owczarni - Homilia podczas Mszy Krzyża
(Tarnów – Katedra, 1 kwietnia 2010 r.)

Gromadząc się w katedralnym Wieczerniku, w najważniejszym dniu Roku Kapłaństwa, wpatrujemy się w Chrystusa, który nas wybrał i ustanowił sługami Nowego i Wiecznego Przymierza.

Wpatrujemy się w Jego oblicze – wierne swemu Ojcu, aby od naszego Pana i Mistrza uczyć się wierności i wyrażać ją w kapłańskiej codzienności, tu i teraz.

Niewątpliwie drogą praktykowania kapłańskiej wierności są rady ewangeliczne. Odnoszą się one w równym stopniu do wszystkich chrześcijan; nie tylko do tych, którzy się do nich zobowiązują na mocy publicznych ślubów; powinny być stylem życia wszystkich duchownych, jak i wiernych świeckich. Racjonalne i biblijne uzasadnienie tego wezwania znajdujemy  w stylu życia samego Chrystusa, o czym czytamy w Liście św. Pawła do Filipian: "Jezus Chrystus, istniejąc w postaci Bożej, ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi; uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej" (Flp 2,6-8).

Dla kapłana – biskupa, prezbitera, każdego duchownego – nie może być obojętnym wzór życia, jaki pozostawił Jezus Chrystus. Jeśli Go reprezentujemy, winniśmy postępować jak On, tak, aby rady ewangeliczne stały się treścią naszego życia: myślenia, mówienia i działania.

Dlatego dziś, w Święty i Wielki Czwartek, odnawiając nasze przyrzeczenia kapłańskie, zawierzmy siebie Bogu – nie werbalnie – lecz w gotowości życia według rad ewangelicznych; niezależnie od tego, kim jesteśmy  w Kościele, jaki pełnimy urząd i obowiązki. Przede wszystkim oddajmy nasze życie Bogu; niech całkowicie do Niego należy, aby On nim dysponował, kierował i prowadził nas ku paschalnemu zwycięstwu. To droga autentycznej kenozy!

Drodzy Bracia!

W życiu kapłana wyraża się ona przede wszystkim w posłuszeństwie, dzięki któremu kapłan nie szuka własnej woli, ale woli Tego, który go powołał i posłał (por. J 4,34; 5,30; 6,38).

Kapłańskie posłuszeństwo jako praktykowanie właściwej mu rady ewangelicznej odnosi się do tego, co w człowieku wyjątkowe i specyficzne, duchowe, wolne. Człowiek tak ceni wolność, że gotów jest oddać za nią życie. Również człowiek – jako wolny – może oddać swoje życie Bogu przez posłuszeństwo, będące wyrazem miłości. Tak uczynił nasz Mistrz, który "nauczył się posłuszeństwa". Nie teoretycznie, lecz praktycznie – przez przyjęcie kielicha męki i śmierci. W ten właśnie bolesny sposób Jezus unaocznił nam miarę posłuszeństwa, która winna być kryterium naszego. Hans Urs von Balthazar mówił, że "sam Bóg nie jest "pewny" człowieka, dopóki go nie wypróbuje jak złoto w żarze ognia". Można by kontynuując powiedzieć, że nie jest Bóg pewny kapłańskich ślubów, zobowiązań, przyrzeczeń, jeśli nie zostaną wypróbowane; nie jest pewny posłuszeństwa kapłana, jeśli nie zostanie wypróbowane w starciu kapłańskiej wolności czy woli z Bożą wolą.  

I tak posłuszeństwo ma swój wymiar praktyczny, konkretny. Podczas święceń kapłańskich każdy z nas trzymał w ręce kielich i dary ofiarne  i słyszał słowa: "Weźmij dary ludu, które masz ofiarować Bogu, rozważaj, naśladuj i prowadź życie zgodne z tajemnicą Krzyża Pańskiego". Te słowa to "ekwipunek"; słowo na drogę, w konkretne realia życia, które ma być zgodne z tajemnicą zbawczego cierpienia Chrystusa na krzyżu, posłuszne Bogu w miłości. 

Posłuszeństwo kapłańskie jest złączone z krzyżem; innego kapłaństwa nie ma; krzyże, które nosimy, to nie ozdobna biżuteria; to znak, że jestem gotowy na obumieranie mojej woli, inicjatyw, planów i koncepcji, nawet duszpasterskich… Nie trzeba przywoływać odległej przeszłości, by przypomnieć, jak bardzo szkodzi Kościołowi nieposłuszeństwo biskupów i prezbiterów; jak szkodzi przekształcanie się duchownego w "guru", który już nie prowadzi do Chrystusa, gdyż bardziej uwierzył w siebie i na sobie koncentruje innych. Codzienność pokazuje, jak szkodliwy jest indywidualizm  i kapłańskie nieliczenie się ani z tradycją Kościoła, ani z jego prawem, ani  z wolą kościelnych przełożonych. Zewnętrzni wrogowie Kościoła przysparzają nam trosk i męczenników; wewnętrzni trosk nie mniej, a ponadto dochodzą bolesne rany podziałów, niosące utratę wiarygodności.  

Drodzy Bracia! Pomni na błędy innych i na własne, przyjmijmy na nowo ewangeliczną radę posłuszeństwa; trwajmy w świętym posłuszeństwie, bo ono buduje Kościół i stanowi o sile apostolskiego oddziaływania. Niech nasze kapłaństwo będzie przeżywane w klimacie stałej dyspozycyjności; niech każdy z nas pozwala się pochłonąć potrzebom i wymaganiom owczarni. Nasz czas należy do wspólnoty Kościoła. Głód Ewangelii, wiary, nadziei, miłości Boga i Jego tajemnicy to ostateczne motywy posłuszeństwa, które winniśmy praktykować (por. Pastores dabo vobis, 28).

Umiłowani!

Druga rada ewangeliczna, która winna być obecna w naszej kapłańskiej duchowości, to ubóstwo. Polega ono na uznaniu Boga za swoje najwyższe dobro, prawdziwe i ostateczne bogactwo. Ubóstwo nie oznacza pogardy  i odrzucenia dóbr materialnych, lecz posługiwanie się nimi z wdzięcznością  i serdecznością, i jednocześnie radosne wyrzeczenie się ich z wewnętrzną wolnością, czyli z zgodnie z wolą Boga i Jego zamysłem (por. Pastores dabo vobis, 30).

Życie kapłańskie winno być naznaczone ubóstwem, a więc zaufaniem Bogu i wiarą. Ubóstwo jest swoistym papierkiem lakmusowym wiary. W jej świetle sprawdzają kapłana wierni i od razu wiedzą, z kim mają do czynienia. Podobnie sprawdza nas Bóg: "Jeśli w zarządzaniu niegodziwą mamoną okazaliście się niewierni, kto wam powierzy prawdziwe dobro?" (Łk 16,11). Bez ducha ubóstwa, prawdziwe dobra, którymi dysponujemy w imieniu Kościoła z posłania biskupa, mogą się stać rytualną atrapą. Niby je mamy, ale ich nie posiadamy. I dlatego nie możemy nimi służyć. Stajemy się sprawnymi administratorami, ale przestajemy być duchowymi przewodnikami. A zły duch wykorzystuje słabych i przekonuje ich, że prawdziwe dobra są fikcją, którą łatwo porzucić.

Na czym więc ma polegać nasze kapłańskie, biskupie, proboszczowskie i wikariuszowskie ubóstwo? Na tym, że o działalności ewangelizacyjnej nie decydują możliwości, czy raczej finansowe ograniczenia, lecz Duch Święty, Autor natchnień i charyzmatów, Wielki Budowniczy Kościoła. A my mamy być Jego narzędziami, również przez sumienne zarządzanie nie tyle "niegodziwą mamoną", ile wdowim groszem; pieniędzmi wspólnoty Kościoła.  

Drodzy Bracia, niech wam towarzyszy przeświadczenie, że uczciwość i ubóstwo daje wolność, tak iż możecie stanąć u boku biednych, okazać solidarność z ich wysiłkami, być wrażliwszymi i lepiej rozumiejącymi zjawiska związane z ekonomicznymi i społecznymi aspektami życia. Prawdziwie ubogi kapłan jest niewątpliwie znakiem odcięcia się, odrzucenia,  a nie poddania się presji współczesnego świata, który całą nadzieję pokłada w pieniądzu i bezpieczeństwie materialnym. Bądźcie prorokami ukazującymi życiem, że materializmowi praktycznemu można się oprzeć i wskazujcie, gdzie znajdują się prawdziwe dobra (por. Pastores dabo vobis, 30); wskazujcie i na niebo, na Boga, jako na prawdziwą ojczyznę człowieka.

Drodzy Bracia w Chrystusowym kapłaństwie!

W dniu święceń diakonatu przyrzekaliśmy życie w czystości celibatu; złożyliście śluby wieczyste. Inaczej mówiąc, przyrzekaliśmy miłość. Bo czystość to jedno z imion miłości. Dla naszego Mistrza czystością było przyjmowanie miłości Ojca i odpowiadanie na nią miłością. Nawet największe próby nie zdołały odłączyć Jezusa od miłości Ojca.

I ta relacja: Ojciec i Syn w Duchu Świętym stała się w życiu Jezusa miarą relacji do ludzi: "Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej" (J 15,9). I to jest również wzór relacji dla nas, osób poświęconych, konsekrowanych Bogu. Naśladując Jezusa, rozumiemy celibat jako miłość do Boga; miłość, przez którą kochamy innych ludzi.

Musimy przyznać, że – podobnie jak posłuszeństwo i ubóstwo – również kapłańska czystość ma wymiar paschy, cierpienia, przejścia, obumierania w miłości własnej, rezygnacji z bliskości fizycznej czy ojcostwa. Jednakże w te trudne sytuacje; nieraz niewyobrażalnie trudne w chwili podejmowania decyzji "aż do śmierci", Bóg wlewa swą miłość, czyniąc nas duchowo płodnymi, zdolnymi do ojcostwa duchowego, do prawdziwej przyjaźni. Napełniony Bożą miłością celibatariusz nie płacze za żoną, braćmi, siostrami, domami czy polami – otrzymuje więcej niż kiedykolwiek się spodziewał; otrzymuje dary, które przerastają jego rozumienie. I cieszy się niepodzielnym sercem, którym może służyć Bogu i każdemu człowiekowi (por. 1 Kor 7,32-34).

Drodzy Bracia, umacniajmy się wzajemnie w pozytywnym, radosnym rozumieniu kapłańskiej czystości i celibatu. Czuwajmy nad sobą i nad naszymi relacjami z wszystkimi wiernymi. Bądźmy przejrzyści, jednoznaczni i mężnie wierni.

Wszystkich Was, Bracia, zachęcam, by codziennie modlić się o niepodzielne, czyste serce; by modlitwę łączyć z sakramentami świętymi, a zwłaszcza z sakramentem pokuty, i ascezą. Traktujmy kapłańską czystość jako zadanie, które choć trudne, ma sens, bo za przykładem Jezusa czystego, w świecie przesiąkniętym erotyzmem, czyni nas prorokami miłości Boga, którą  w męce, śmierci, w uniżeniu i ogołoceniu ukazał nam nasz Zbawiciel (por. Pastores dabo vobis, 29).

Drodzy!

Trud postępowania drogą rad ewangelicznych zawierzamy Matce Bożej, Matce kapłanów, Matce Pięknej Miłości, prosząc, by pomagała nam być świadkami Bożej miłości w Nazarecie naszego kapłaństwa, w którym mieszkają nasi bracia i siostry. Świadkami posłusznymi, ubogimi i czystymi – na wzór Jedynego i Najwyższego Kapłana, Jezusa Chrystusa.

Idąc po takiej drodze – spotkamy posłanych przez Boga – uczniów Jezusa, którzy w pielgrzymce wiary pokoleń żyjących duchowością rad ewangelicznych – zastąpią nas kiedyś w łodzi Kościoła – i przy wiosłach  i przy sterach. Ta pewność jest owocem trwałej wierności Chrystusa, a nie ułomnej wierności jego apostołów.

Drodzy Bracia! Niech przeżywanie Roku Kapłaństwa zaowocuje  w nas powrotem do "pierwszych czynów", do pierwszej miłości, do pierwszej wierności i gorliwości; do czego wzywa nas apostoł Jan w Księdze Objawienia, w liście do biskupa Kościoła w Efezie.

Powierzam was wszystkich i siebie Bożej Opatrzności i Bożemu Miłosierdziu. Amen.

"Trzeci wreszcie aspekt, który powinien charakteryzować kapłana czy osobę konsekrowaną, to życie we wspólnocie. Jezus wskazał głęboką jedność w miłości jako znak wyróżniający Jego uczniów: "Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali" (J 13,35). W sposób szczególny kapłan powinien być człowiekiem wspólnoty, otwartym na wszystkich, zdolnym do tego, by prowadzić w jedności całą wspólnotę wierzących, którą Dobroć Boża mu zawierzyła. Ma pomagać w przezwyciężaniu podziałów, w łączeniu rozłączonych, w łagodzeniu napięć  i nieporozumień, w przebaczaniu krzywd. W lipcu 2005 roku, spotykając się  z duchownymi w Aoście, powiedziałem, że jeśli młodzi ludzie widzą kapłanów odizolowanych i smutnych, to z pewnością nie czują się zachęceni do naśladowania ich przykładu. Jeśli pomyślą, że taka jest przyszłość kapłana, rodzą się w nich obawy. Ważna jest zatem taka forma wspólnoty życia, która ukaże młodym ludziom piękno bycia kapłanem. Wówczas młody człowiek powie: "to może być także moja przyszłość, tak chciałbym żyć" (Nauczanie, I, [2005], 354). Sobór Watykański II, odnosząc się do świadectwa, które wzbudza powołanie, podkreśla potrzebę miłości i braterskiej współpracy,  o której mają świadczyć kapłani – por. Optatam totius, 2".

(Benedykt XVI, Orędzie na 47. Światowy Dzień Modlitw o Powołania,  25 kwietnia 2010 roku)


CZĘŚĆ I: URZĘDOWO-INFORMACYJNA

Akta Stolicy Apostolskiej

Akta Konferencji Episkopatu Polski

Akta Biskupa Tarnowskiego

Homilie

Komunikaty

Katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem,  w której zginął Prezydent Polski wraz z 95 osobami

 Dekrety i zarządzenia

Z życia diecezji

CZĘŚĆ II: FORMACYJNO-PASTORALNA

Opracowania

Refleksje związane z Rokiem Kapłańskim