Ks. Ireneusz Stolarczyk
Tarnów

 Uczeń Chrystusa realizujący swoje powołanie w pracy samorządowej *

W ciągu minionych dwóch tysięcy lat chrześcijanie uczestniczyli  w życiu tego świata na różne sposoby. Jednym z nich był udział w działalności politycznej: jak pisał autor Listu do Diogeneta, chrześcijanie "podejmują wszystkie obowiązki w życiu publicznym jako obywatele". Pośród świętych czczonych przez Kościół jest wielu mężczyzn i kobiet, którzy służyli Bogu przez ofiarny udział w działalności społecznej, potwierdzając prawdę, iż człowiek w swoim zaangażowaniu społecznym i codziennej pracy nie może oderwać się od Boga.

Gdy osoby wierzące wypełniają wspólne powinności społeczne, kierując się "głosem sumienia chrześcijańskiego" (Gaudium et spes, 76) oraz zgodnie z wartościami, które ono dyktuje, spełniają także właściwe sobie zadania ożywiania duchem chrześcijańskim porządku doczesnego, respektując jego naturę i prawowitą autonomię oraz współdziałając z innymi obywatelami z właściwą sobie kompetencją i na własną odpowiedzialność.  Z tego fundamentalnego nauczania Soboru Watykańskiego II wypływa wniosek, że "świeccy nie mogą rezygnować z udziału w polityce, czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w spo- sób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra" (Christifideles laici, 42),  a która obejmuje umacnianie i obronę takich dóbr, jak porządek publiczny  i pokój, wolność i równość, poszanowanie życia ludzkiego i środowiska, sprawiedliwość, solidarność itp.

W poniższej refleksji, dotyczącej obecności chrześcijan - uczniów Chrystusa w pracy samorządowej, zawiera się założenie, iż wierność nauce Chrystusowej ma istotny związek z życiem społecznym, a także politycznym, gospodarczym i kulturowym; a więc nie zamyka się jedynie we wnętrzu ludzkim, lecz emanuje na otoczenie; co więcej - przemienia je jak biblijny zaczyn ciasto. Warto więc zadać pytanie o zobowiązania chrześcijan - uczniów Chrystusa, w kontekście ich zaangażowania w pracy samorządowej. Pytanie o obowiązki społeczne uczniów Chrystusa - chrześcijan samorządowców - jest w gruncie rzeczy pytaniem o to, co takiego wnosi uczeń Chrystusa w rzeczywistość społeczno-polityczną, czego nie wniesie osoba niewierząca. Poruszając zagadnienie powinności uczniów Chrystusa inspirowanych wiarą, pytamy o ich ubogacającą obecność - o przyczynek do dobra wspólnego; o zwiększenie możliwości niesienia pomocy w myśl zasady pomocniczości, a także o wytworzenie więzi społecznej w myśl zasady solidarności. W ten sposób, odpowiedź na pytanie - co to znaczy być uczniem Chrystusa, ułatwia sformułowanie dojrzałej odpowiedzi na pytanie - jak chrześcijanin, uczeń Chrystusa, powinien realizować siebie  w pracy samorządowej.   

1. W szkole Jezusa uczeń dorasta do dawania świadectwa            

a) "Przyjdźcie do Mnie wszyscy" (Mt 11,28)

Między uczniami Jezusa a uczniami rabinów istniała głęboka różnica. U Żydów uczeń wybierał sobie takiego mistrza, który odpowiadał jego oczekiwaniom, natomiast w Ewangelii wybiera Jezus. Inicjatywa należy do Niego. On powołuje rybaków nad brzegiem jeziora, On zwraca się do celnika Lewiego, by poszedł za Nim. Ewangelia wyraźnie stwierdza: "Przywołał do Siebie tych, których chciał" (Mk 3,13).

W przypadku Jezusa powołanie kogoś, by był Jego uczniem, to ściśle osobiste wezwanie, by z Nim był, by dzielił Jego życie i posłannictwo. Nie jest to otwarcie drogi do jakiegoś zawodu lub urzędu, ale wezwanie do pójścia za Jezusem, co stanowi istotę chrześcijańskiego powołania. Idący za Nim muszą być gotowi opowiedzieć się po Jego stronie wbrew opinii publicznej. Jezus tworzy nową wspólnotę braci i sióstr, opartą na miłości Boga i bliźniego. Radykalizm tych wymagań wypływa z samej natury misji Jezusa. Zaprasza On swoich uczniów nie tylko do włączenia się w program działania i do współpracy w grupie, lecz nade wszystko do uczestnictwa w swoim życiu.

Popatrzmy na scenę, gdy dwaj uczniowie proszą o pierwsze miejsca w Jego Królestwie (por. Mk, 10,35-45). Pan pyta ich: "Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?" - co oznacza uczestnictwo w Jego życiu, odrzuceniu i śmierci. Kiedy pochopnie przytaknęli, Jezus odsłonił przed nimi pełny sens, co znaczy być Jego uczniem - podzielać Jego całkowite oddanie się Ojcu. Uczniowie Jezusa nie mogą tęsknić za przewagą nad innymi ani nad nimi panować. Wydaje się, że taka postawa nie ma sensu w naszym społeczeństwie opartym na rywalizacji i powszechnej walce o przetrwanie i wpływy. Tymczasem w szkole Jezusa poznajemy inną prawdę: jak długo dbamy o siebie, jak długo zamykamy się w kręgu własnych interesów, tracimy całe bogactwo i piękno naszego życia. Droga autentycznego naśladowania Chrystusa nie koncentruje się na naszych indywidualnych potrzebach, lecz na potrzebach bliźniego, na świecie i na Bogu. Jeśli zamykamy się w kręgu własnego życia, tracimy je; jeśli zdobywamy się na odwagę, by prowadzić życie otwarte, dzielić się nim, dawać je bliźniemu i os- tatecznie Bogu - wtedy je zyskujemy. Oto istota bezkompromisowego wezwania Chrystusa - prawda przypomniana w Jego szkole.

Misja Jezusa to misja miłości. Miłość chrześcijańska znajduje swoją normę i wzór w Jezusie, który zaprasza każdego z nas: "Miłujcie się wzajemnie, tak jak ja was umiłowałem" (J 13,34). Jest to wezwanie do wierności wobec Chrystusa. W szkole Jezusa uczymy się miłości. Nie jest ona równoznaczna z bezkrytyczną aprobatą tego wszystkiego, co dzieje się  w nas samych i w naszych społecznościach.  

Uczeń Jezusa jest powołany do miłości, która prowadzi do wewnętrznej przemiany; miłości, która uzdalnia do kroczenia śladem Mistrza. Proces takiej właśnie przemiany dokonywał się wśród uczniów Jezusa, którzy stopniowo dorastali do dawania świadectwa wobec świata. Uczeń Jezusa to Jego świadek. Apostołowie zostali ustanowieni świadkami Jezusa po to, aby nieść to świadectwo całemu światu: mają opowiadać wobec ludzi bardzo uroczyście to wszystko, co się przydarzyło od chrztu udzielonego przez Jana aż do wniebowstąpienia Jezusa. Szczególnie zaś mają dawać świadectwo o zmartwychwstaniu.

Posłannictwo Pawła zostało określone tymi samymi terminami: na drodze do Damaszku został on ustanowiony świadkiem Chrystusa dla wszystkich ludzi: "Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś" (Dz 22,15). Znajdując się wśród pogan wszędzie daje świadectwo o zmartwychwstaniu Jezusa, a przez przyjęcie tego świadectwa rodzi się wiara w pierwotnych gminach.

Ten sam proces identyfikowania Ewangelii ze świadectwem spotykamy w pismach św. Jana. Relacje znajdujące się w Ewangelii - to świadectwa naocznego świadka: "Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli" (J 19,35). Lecz jako natchnione przez Ducha Świętego, świadectwo to dotyczy również tajemnicy kryjącej się za tymi faktami, czyli tajemnicy wcielonego Słowa życia. Wierni, którzy przyjęli to świadectwo apostolskie, posiadają w sobie od tej pory świadectwo samego Jezusa, świadectwo będące zapowiedzią prorocką nowych czasów.

Rola uczniów Jezusa w dawaniu świadectwa zostanie uwydatniona jeszcze bardziej, gdy wypadnie im dawać świadectwo wobec władców i przed trybunałami, zgodnie z tym, co Jezus przepowiedział wcześniej swoim uczniom: "Nawet przed namiestnikami i królami stawać będziecie z mego powodu, na świadectwo dla nich" (Mk 13,9). Zeznania świadków przybierają wtedy charakter uroczysty, lecz stanowią również swoistą zapowiedź cierpienia. I jeśli chrześcijanie rzeczywiście cierpią prześladowania, to "z powodu świadectwa Jezusa" (Ap 11,7). Szczepan jako pierwszy dane przez siebie świadectwo przypieczętował własną krwią. Taki sam los czeka tu na ziemi innych świadków Ewangelii: iluż z nich odda życie dla świadectwa Jezusa. Męczeństwo - to świadectwo wiary złożone przez uczniów Jezusa.  

b) "Idźcie, oto was posyłam" (Łk 10,3)

Uczeń Chrystusa jest także dzisiaj wezwany do świadectwa wiary. Jan Paweł II przypomina nam, że "każdy chrześcijanin powołany jest do apostolstwa, każdy świecki powinien osobiście włączyć się w dawanie świadectwa, uczestnicząc w misji Kościoła. Zakłada to i pociąga za sobą osobiste przekonanie, rodzące się z wiary. Jeśli ktoś wierzy i ma poczucie przynależności do Kościoła, powinien być przekonany, że oryginalne, niezastąpione i ściśle osobiste zadanie zostało powierzone każdemu wiernemu dla dobra wszystkich" (Christifideles laici, 28).

Przepajanie Ewangelią rzeczywistości doczesnych to zadanie współczesnych uczniów Chrystusa. Istnieje wiele możliwości działania apostolskiego, zwłaszcza w środowisku rodziny, pracy, wykonywanego zawodu, kultury, wypoczynku itp.; wiele jest również w dzisiejszym świecie osób, które pragną czegoś dokonać, by polepszyć warunki życia, zbudować bardziej sprawiedliwe społeczeństwo, uczynić coś dla dobra swoich bliźnich. Odkrycie chrześcijańskiego powołania do apostolstwa może stanowić dla nich najwyższą formę rozwoju naturalnego powołania do tworzenia dobra wspólnego, dzięki czemu ich działalność stałaby się bardziej pożyteczna, umotywowana, szlachetna i być może jeszcze bardziej ofiarna.

Mając na uwadze wskazania Jana Pawła II, chrześcijanin wypełnia swoją misję naśladowania Chrystusa, żyjąc w świecie, gdzie wykonuje swój aktualny zawód, wszystkie codzienne obowiązki. Uczeń Chrystusa nie usuwa się z tego świata, nie ucieka od niego, wręcz przeciwnie, winien on angażować się z racji swego wykształcenia, swojej kompetencji i swojej zawodowej odpowiedzialności, współpracując z Bogiem w Jego stwórczym dziele.

Dzieło głoszenia Dobrej Nowiny przez uczniów Chrystusa wymaga od nich gruntownej formacji. Jan Paweł II przypomina w tym zakresie, że Chrystus podczas publicznej działalności "zajmował się przede wszystkim formowaniem tych, którzy mieli głosić całemu światu Jego orędzie. (...) Chciał, aby przebywali zawsze przy Nim, by wpoić im prawdę swojego orędzia nie tylko słowami, ale także przez przykład własnego życia i codzienne obcowanie Uczniom ujawnił tajemnicę swojego królestwa. (...) Wzbudził w nich wiarę i rozwijał ją stopniowo poprzez pełniejsze nauczanie" (Jan Paweł II, Wierzę w Boga Ojca Stworzyciela, s. 30-31). W ten sposób papież zwraca uwagę na formację prowadzoną przez Chrystusa, który wiele czasu poświęcał swoim uczniom, przebywał z nimi, wyjaśniał im zawiłe problemy i przygotowywał do misji głoszenia Ewangelii.

Za Jose H. Prado Flores, autorem Formacji uczniów, można sformułować cztery warunki, których spełnienia domaga się dojrzałość uczniów Chrystusa.

Pierwszy warunek: mieć tylko jednego Mistrza. Jeśli istnieje jakaś sprzeczność albo też różnica między tym, co mówi Jezus, a tym, co mówią inni, to należy bezwarunkowo iść za Jego zdaniem. Chodzi tu o Mistrza wyjątkowego i wykluczającego wszystkich innych. Jego uczniowie nie traktują Go jako jeszcze jednego mistrza więcej, ale jako Mistrza jedynego. On sam wyjaśnił to następująco: "Jeden jest wasz Mistrz i jeden wasz Nauczyciel: Jezus" (por. Mt 23,8-10).

Drugi warunek: definitywnie i bez ociągania pójść za Jezusem. Pójście za Jezusem stanowi decyzję wykluczającą wahanie oraz zwlekanie. Czyni się to, gdy tylko usłyszy się Jego wołanie. Mistrz wymaga natychmiastowego pójścia za Nim, porzucenia sieci pełnej ryb - co miało miejsce w historii powołania pierwszych uczniów. Inaczej nie można być Jego autentycznym uczniem. Powód jest bardzo prosty: jeśli nie jest się zdolnym pójść za Nim w taki właśnie sposób, to dlatego, że nie oceniło się należycie Jego wartości. Największym wrogiem człowieka jest wahanie. Gdy cokolwiek się odkłada, robi się to na zawsze. Pan nie godzi się pozostawać na drugim miejscu.

Trzeci warunek: odrzucić przeszkody. Pójście za Mistrzem zakłada w spo- sób konieczny odrzucenie wszystkiego, co stanowi przeszkodę na tej drodze lub opóźnia podążanie nią. Jezusa stawiamy na pierwszym miejscu. Do przeszkód najbardziej utrudniających całkowite opowiedzenie się za Jezusem należy pragnienie posiadania dóbr tego świata. Jezus, dobry Mistrz, ostrzega wyraźnie swoich uczniów, twierdząc, że nie można służyć dwom panom, gdyż nie jest możliwe być posłusznym jednocześnie Bogu  i mamonie. Żądza bogactw tego świata tłumi ziarno Słowa i nie pozwala mu owocować, gdyż nasze serce otacza się dobrami tego świata, traktując je jako coś koniecznego. Równolegle do wyrzeczenia się tego, aby "mieć", uczeń wyrzeka się próżnej chwały, jaką oferuje świat.

Czwarty warunek: nieść krzyż. Jest to podjęcie Chrystusowego wezwania: "Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem" (Łk 14,27). W starożytności "nieść krzyż" oznaczało tyle, co być skazanym na śmierć. Jednak w rozumieniu Jezusa zakładało to również gotowość oddania swojego życia. Trzeba koniecznie umrzeć dla siebie samego, zaprzeć się samego siebie, by móc być uczniem Jezusa. Inaczej uważanie siebie za Jego ucznia jest czystą iluzją.

2. Uczeń Chrystusa przemienia środowisko społeczno-polityczne  

Człowiek został stworzony przez Boga jako istota społeczna. By więc móc w pełni zrealizować się jako osoba, urzeczywistnić to wszystko, co zostało mu dane jako dar, a jednocześnie jako zadanie, człowiek potrzebuje innych ludzi. Powodowany tym głosem natury organizuje grupy społeczne, stowarzyszenia i różnorakie organizacje, w których może wyrazić swą społeczną naturę i wzrastać w tym wszystkim, co prawdziwie ludzkie. Jednakże jednostki ludzkie, rodziny oraz stowarzyszenia, zrzeszenia i inne organizacje mają świadomość własnej niewystarczalności dla urządzenia prawdziwie ludzkiego życia i uświadamiają sobie konieczność szerszej wspólnoty, tj. wspólnoty politycznej (por. Gaudium et spes, nr 74).

Wspólnota ta nie jest więc czymś sztucznym, narzuconym człowiekowi z zewnątrz, wbrew jego woli. Jest ona konsekwencją społecznej natury człowieka, a przez to należy do porządku określonego przez Boga. Wspólnota polityczna jest czymś dobrym, a jednocześnie bardzo ważnym, gdyż jest istotnym wymiarem ludzkiej egzystencji, codziennego życia człowieka. Sensem i celem jej istnienia jest integralne dobro każdej osoby ludzkiej - członka społeczności - realizujące się w dobru wspólnym, które obejmuje całokształt takich warunków życia społecznego, w których ludzie mogą pełniej i szybciej osiągnąć swą doskonałość (por. Mater et magistra, 65). Dobro wspólne jest więc fundamentem, zasadą i celem działalności wszystkich wspólnot politycznych, na czele ze wspólnotą najwyższego rzędu, jaką jest państwo. "Wspólnota polityczna istnieje więc dla dobra wspólnego,  w którym znajduje ona pełne uzasadnienie i sens i z którego bierze swoje pierwotne i sobie właściwe prawo" (Gaudium et spes, 74).

Skoro podstawową, a nawet jedyną racją istnienia wspólnot politycznych jest dobro wspólne (por. Pacem in terris, 54), wobec tego zaangażowanie polityczne zaliczyć trzeba do najbardziej wzniosłych zadań człowieka. I rzeczywiście, począwszy od swych pierwszych dokumentów, nauka społeczna Kościoła podkreśla niezwykłą szlachetność i wzniosłość, lecz także trudność posługi politycznej. Papież Pius XI nazwał zaangażowanie polityczne wyrazem miłości wobec braci. Paweł VI zaś stwierdził, iż polityka jest sposobem trudnym, zresztą nie jedynym - wykonywania chrześcijańskiego obowiązku służby drugim (por. Octogesima adveniens, 46). Zaangażowanie polityczne rozumiane jest więc jako wymóg miłości ewangelicznej. Staje się ono sposobem, często trudnym i skomplikowanym, praktykowania miłości chrześcijańskiej. Dlatego II Sobór Watykański w pastoralnej konstytucji o Kościele w świecie współczesnym aż dwukrotnie określa działalność polityczną jako godną pochwały i szacunku (por. Gaudium et spes, nr 75).

a) Uczeń Chrystusa a zaangażowanie polityczne

Wobec powszechnie panującego chaosu w terminologii dotyczącej sfery polityki, warto schematycznie przedstawić stanowisko nauki społecznej Kościoła dotyczące tej ważnej i niezwykle szlachetnej dziedziny życia. Od czasów III Konferencji Biskupów Latynoamerykańskich w Puebla (1979) nauka społeczna rozróżnia dwa pojęcia: "polityka" i "zaangażowanie polityczne". Polityka, w swym pierwotnym znaczeniu, stanowi to wszystko, co ukierunkowane jest na dobro wspólne, narodowe i międzynarodowe. Jan Paweł II nazwał tak rozumianą politykę "roztropną troską o dobro wspólne" (Laborem exercens, 20). Mówiąc konkretnie chodzi tutaj o określenie wizji człowieka, świata i historii, ukazanie podstawowych wartości danej wspólnoty, uwrażliwienie społeczeństwa, by równość godzono z wolnością, władzę z uprawnioną autonomią i partycypacją, suwerenność państwową  z solidarnością międzynarodową itd. Jest to polityka, która należy do wymiaru przedpartyjnego, ponieważ wyprzedza wszystkie programy, partie polityczne i formy rządów. Obejmuje całą działalność społeczną, wolontariat, inicjatywy kulturalne i religijne, które spontanicznie rodzą się w społeczeństwie. Ze względu na silny pierwiastek moralny można by ją nazwać polityką przez duże "P".

W tak rozumianej polityce powinien uczestniczyć cały Kościół, a więc hierarchia, duchowni, zakonnicy, zakonnice oraz świeccy katolicy. Należy to bowiem do jego ewangelizacyjnej misji. Wytyczne Kongregacji do Spraw Wychowania Katolickiego na temat nauki społecznej Kościoła stwierdzają, że Kościół może i powinien oceniać działania polityczne nie tylko z punktu widzenia ich wpływu na sprawy religijne, ale także ze względu na wszystko, co wiąże się z godnością i podstawowymi prawami człowieka, dobrem wspólnym, sprawiedliwością społeczną. Inaczej mówiąc, ze względu na wszystkie problemy, które mają wymiar etyczny, rozpatrywany i oceniany przez Kościół w świetle Ewangelii, na mocy powierzonej Mu misji ewangelizacji porządku społecznego, a przez to jego pełnej humanizacji.

Pozostaje drugie pojęcie: zaangażowanie polityczne. Jest to praktyka polityczna właściwa partiom, rządowi, urzędom administracji państwowej. Można by powiedzieć, że chodzi tu o konkretną realizację polityki w wyżej przedstawionym sensie. Wchodzimy więc na teren dochodzenia do władzy  i wykonywania jej, konkretnego rozwiązywania problemów ekonomicznych, politycznych i społecznych zgodnie z przyjętymi kryteriami czy wyznawaną ideologią. Chodzi o działalność poszczególnych partii politycznych, formułowanie programów, prowadzenie kampanii, działanie w organizmach przedstawicielskich. Ze względu na silny pierwiastek techniczny zaangażowania politycznego, można by je nazwać polityką przez małe "p".

Jest to dziedzina zarezerwowana dla ludzi świeckich. Biskupi, kapłani, zakonnicy i zakonnice - jako słudzy jedności - powinni zrezygnować  z udziału w partiach politycznych oraz z hołdowania tej czy innej ideologii partyjnej, gdyż zaangażowanie polityczne mogłoby wpłynąć na ich kryteria ocen i postawy. Prowadziłoby to do niebezpieczeństwa absolutyzacji polityki partyjnej oraz do wprowadzania zamieszania między wartościami ewangelicznymi a poszczególnymi ideologiami. Dzięki powstrzymaniu się od działalności politycznej urzędowi słudzy Kościoła zachowają wolność ewangelizacji rzeczywistości politycznej w stylu Chrystusa: bazując na Ewangelii, bez partykularyzmów i ideologizacji. Kościół dopuszcza wprawdzie możliwość udziału duchownych w działalności politycznej, lecz odnosi się to do "wyjątkowych okoliczności, w których wymaga tego dobro wspólne". W historii mieliśmy tego przykład w osobie ks. Luigi Sturzo - twórcy Partito Popolare we Włoszech. Są to jednak wyjątki potwierdzające przedstawioną wyżej regułę.

Polityką w sensie najszerszym mogą i powinni zajmować się wszyscy, zaangażowanie polityczne zarezerwowane jest dla świeckich. Nie można jednak wyciągnąć z tego nieco teoretycznego podziału błędnych wniosków  o separacji tych dwóch dziedzin. Wręcz przeciwnie! Polityka przez duże "P" istnieje po to, by inspirować politykę przez małe "p". Przyczyną kryzysów politycznych jest odseparowanie tych dwóch rzeczywistości. Kiedy praktyka polityczna, przede wszystkim praktyka partii politycznych, przestanie być inspirowana przez wartości moralne i kulturalne, stanie się prędzej czy później poszukiwaniem władzy dla niej samej, utraci więc rację swego istnienia. Stanie się martwa - nawet w systemie demokratycznym. Jakże jest więc wielka moralna rola Kościoła, by utrzymywać politykę przy życiu, by dawać jej "duszę", jaką jest zaangażowanie na rzecz dobra wspólnego.

Odłączenie polityki od moralności nieuchronnie zredukuje całokształt życia politycznego do partiokracji, w której podstawowym motywem działania nie jest dobro wspólne, lecz dobro poszczególnych partii, koalicje zaś zawiązuje się nie na podstawie podzielania programów i strategii działania, lecz na podstawie podziału korzyści i wpływów. Podstawą "porozumienia" nie jest problem i metoda jego rozwiązania, lecz zysk, jaki można osiągnąć! Dochodzi do sytuacji, w których najpierw buduje się koalicję, a potem dyskutuje się na temat programu i metod działania. Nic dziwnego, że kończy się to powstaniem wielkiej anomalii życia społeczno-politycznego, jaką jest brak zgodności, a nawet związku między żądaniami społeczeństwa a propozycjami polityki. Te wszystkie fenomeny dają dziś o sobie znać w demokracjach Zachodu. Stąd coraz częściej podnoszą się głosy o odnowie polityki, o potrzebie jej "zmartwychwstania". Pochodzą one zarówno ze środowisk kościelnych, jak i środowisk świeckich. Ciriaco de Mita, jeden z liderów Demokracji Chrześcijańskiej we Włoszech z mocą podkreślał, że alternatywą dla istniejącego stanu rzeczy jest jakość polityki, moralność polityki. Podnoszenie jakości działań politycznych przez ożywianie poczucia moralnego w polityce to wielkie wezwanie dla chrześcijan - uczniów Jezusa - przejętych Jezusowym wezwaniem do miłości. Jest to niewątpliwie pocieszające, że sami politycy przekonują się, iż zaangażowanie polityczne pozbawione ładunku moralnego zmierza nieuchronnie do samozatracenia, bowiem nie dostrzega jedynej racji swego istnienia - zatroskania o dobro wspólne.  

b) Uczeń Chrystusa czynnie obecny w życiu politycznym

Kościół katolicki, "ekspert w sprawach dotyczących człowieka" (Populorum progressio, 13), badając znaki czasu dostrzega, że w dzisiejszych czasach ludzie coraz bardziej uświadamiają sobie swą godność, co skłania ich do czynnego udziału w życiu wspólnot politycznych. Kościół pozytywnie ocenia te nowe tendencje, jest bowiem przekonany, że udział w odpowiedzialności jest podstawowym wymaganiem natury ludzkiej, określonym sposobem realizowania wolności człowieka, środkiem jego rozwoju. Dlatego nauka społeczna Kościoła postuluje ustanowienie i umacnianie racjonalnego udziału obywateli w odpowiedzialności, w decyzjach dotyczących dziedziny społeczno-politycznej (por. Octogesima adveniens, 47). Stąd zachę- ca się wszystkich chrześcijan - uczniów Chrystusa do wzięcia czynnego udziału w życiu politycznym. Szczególnie posynodalna adhortacja Christifideles laici uwydatnia tę problematykę, nie tylko zachęcając, ale także upominając świeckich katolików, by nie rezygnowali z udziału w po- lityce. "Świeccy katolicy nie mogą rezygnować z udziału w , czyli z różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra. (...) Ani oskarżenie o karierowiczostwo, o kult władzy, o egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan  w sprawach publicznych" (Christifideles laici, 42). Wielki papież społecznik - Leon XIII - w 1885 roku, na sześć lat przed encykliką Rerum novarum, upomniał katolików w encyklice Immortale Dei, że jeśli zrezygnują  z udziału w polityce, ułatwią przez to dostęp tym ludziom, których idee nie przyczynią się do dobra wspólnego, a mogą wyrządzić wiele szkód także religii katolickiej (por. Immortale Dei, 19).

Kościół, zachęcając katolików świeckich do zaangażowania politycznego, zachowuje świadomość trudności i wielu niebezpieczeństw związanych  z tą posługą. Dlatego też wskazuje potrzebę formacji przyszłych polityków. Polityka nie może być bowiem domeną ludzi przypadkowych i niekompetentnych oraz karierowiczów. Wręcz przeciwnie, powinni się jej poświęcać ludzie odczuwający powołanie do ulepszania porządku doczesnego (por. Octogesima adveniens, 48), ludzie moralnie zdrowi, altruiści. II Sobór Watykański mówi: "Ci, którzy posiadają talent do działalności politycznej lub mogą się do niej nadać... niech się do niej sposobią i oddają się jej, nie myśląc o własnej wygodzie lub zyskownym stanowisku" (Gaudium et spes, 75).

Kościoły lokalne poszczególnych krajów wychodzą naprzeciw potrzebie moralnego odrodzenia polityki poprzez tworzenie centrów formacji politycznej i społecznej. We Włoszech istnieje już około 150 szkół tego rodzaju. Prekursorem ich był włoski jezuita, Bartolomeo Sorgo, wieloletni dyrektor słynnego dwutygodnika "La Civilta Cattolica". 28 października 1986 roku założył w Palermo Instytut Formacji Politycznej "Pedro Arrupe", który stanowi integralną część jezuickiego (Centrum Studiów Społecznych) w Palermo. Za przykładem sycylijskiego ośrodka poszło wiele diecezji włoskich, zakładając lokalne centra formacji politycznej i społecznej. Zadaniem tych ośrodków jest wychowywanie nowych pokoleń ludzi, którzy pragną traktować swe zaangażowanie polityczne nie tylko jako zawód, lecz przede wszystkim jako powołanie. Chcą traktować uczestnictwo we władzy jako służbę i mają świadomość działania dla dobra wspólnego i państwa, bez oglądania się na własne indywidualne czy partykularne interesy.

W Polsce również trzeba wykształcić elitę ludzi, inspirujących się wiarą chrześcijańską, którzy poprzez zaangażowanie polityczne służyć będą dobru wspólnemu. Musimy być świadomi, iż sama demokratyzacja polityczna nie przyczyni się automatycznie do dobra wspólnego. Może ona bowiem doprowadzić do partiokracji, w której każde ugrupowanie polityczne dążyć będzie do osiągnięcia jak największych korzyści. Wraz z demokratyzacją polityki trzeba podjąć pracę nad jej odnową moralną, kształtując przede wszystkim ludzi polityki, ukazując im naukę o człowieku, o społeczeństwie, o władzy oraz prawdziwy, to znaczy służebny sens polityki. Źródłem inspirującym takie działania staje się przesłanie Ewangelii, uczniowie zaś Chrystusa - zaczynem przemiany myślenia i działania  w sferze polityki, ekonomii i gospodarki. Jest to myślenie i działanie zbudowane na wierności miłości Boga i bliźniego.   

c) Uczeń Chrystusa w trosce o chrześcijański styl polityki

Dla ludzi wierzących polityka i zaangażowanie polityczne powinny wypływać z samej wiary, która - jak mówi św. Paweł - działa przez miłość (por. Ga 5,6). To wiara ma być dla nich inspiracją zaangażowania politycznego. Możliwy jest pluralizm, każdy jednak musi strzec się błędu, by nie nadawać statusu ekskluzywności swojej opcji politycznej, swojej partii czy też przypisywać jej autorytetu Kościoła (por. Octogesima adveniens, 50). Nie można więc mówić o polityce chrześcijańskiej czy katolickiej - gdyż takiej nie ma. Jest jedna polityka. Można mówić nie tyle o partii chrześcijan, katolików czy ludzi chodzących do Kościoła, lecz o chrześcijańskim lub katolickim stylu polityki czy też o chrześcijańskiej inspiracji polityki, która może artykułować się w wielu partiach politycznych. Powinny one współpracować ze sobą w duchu solidarności - co nie wyklucza koniecznego nieraz sprzeciwu czy konfliktu (prowadzonego jednak zawsze metodami chrześcijańskimi) - i przez to realizować jedyną rację swego istnienia: dobro wspólne.

Na pytanie dotyczące potrzeby założenia jednej czy wielu partii politycznych o inspiracji katolickiej nauka społeczna Kościoła odpowiada słowami listu apostolskiego Octogesima adveniens. Ojciec święty Paweł VI mówi: "Wobec sytuacji tak różnych trudno jest Nam wypowiedzieć się jednoznacznie i wskazać rozwiązanie o wartości uniwersalnej. Zresztą nie jest to naszym zamiarem ani zadaniem. Do wspólnot chrześcijańskich należy obiektywna analiza sytuacji własnego kraju, wyjaśnienie jej w świetle niezmiennych wypowiedzi Ewangelii, sięgnięcie do zasad myślenia, do kryteriów osądu i dyrektyw działania zawartych w społecznym nauczaniu Kościoła. (...) Zadaniem zatem wspólnot chrześcijańskich jest rozpoznać  z pomocą Ducha Świętego - w jedności ze swymi biskupami, w dialogu  z innymi braćmi-chrześcijanami oraz z wszystkimi ludźmi dobrej woli - jakie należy wybrać metody i jakie podjąć zadania, by dokonać koniecznych, a często bardzo pilnych, przemian społecznych, politycznych i ekonomicznych" (Octogesima adveniens, 4). Rozwiązania więc mogą być różne, w zależności od warunków społeczno-politycznych, ekonomicznych  i kulturalnych. I tak na przykład Konferencja Episkopatu Lombardii, w nie- dawno wydanym dokumencie poświęconym wychowaniu do uczestnictwa społeczno-politycznego wypowiada się za jednością polityczną katolików: "sądzimy - mówią biskupi - że dzisiejsza Italia, po to, by była lepiej obsłużona, by bardziej promowała wartości i zachowała ich jedność dla dobra wspólnego, usilnie prosi i pobudza nadal chrześcijan, by nie działali podzieleni i rozproszeni".  

d) Uczeń Chrystusa zaczynem duchowości politycznej

Chrześcijanin - uczeń Chrystusa - zaangażowany w polityce może przez tę działalność realizować swe naczelne powołanie, powołanie do świętości. Jeden z czołowych polityków Europy, a nawet świata, który od  z górą czterdziestu lat odgrywa pierwszoplanowe role w życiu politycznym Włoch - Giulio Andreotti, zapytany, czy uprawiając politykę można zostać świętym, odpowiedział krótko: "Dlaczego nie?" Świętość w polityce jest możliwa, świadczą o tym przykłady, choć może niezbyt liczne. Do takich należy niewątpliwie Alcide de Gasperi. Mówi się, że już dzisiaj wielu modli się do niego. Spodziewane jest też bliskie rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. Ten zmarły przed 35 laty mąż stanu był ostatnim sekretarzem politycznym Partito Popolare założonego przez ks. Luigi Sturzo. Następnie przez wiele lat przewodził Demokracji Chrześcijańskiej we Włoszech. Mówił on: "Partie polityczne oceniam na podstawie ich służby narodowi. Nie służyłbym nawet Demokracji Chrześcijańskiej, gdybym nie był przekonany, iż chce ona służyć narodowi".

Choć "świętość polityczna" jest możliwa, to należy ona niewątpliwie do najbardziej trudnych, jeśli w ogóle nie jest najtrudniejszą drogą realizacji tego powszechnego powołania. W największym bowiem stopniu narażona jest na pokusę dominacji, władzy za wszelką cenę oraz posiadania - szczególnie dzisiaj, kiedy polityka jest tak ściśle powiązana z ekonomią. Działalność polityczna - ze swej natury szlachetna służba - naraża człowieka na to, co jest nazwane przez Jana Pawła II w encyklice Sollicitudo rei socialis postawami sprzeciwiającymi się Bogu, a charakterystycznymi dla dzisiejszych czasów. Są nimi "wyłączna żądza zysku" oraz "żądza władzy" mająca na celu narzucenie innym swej woli (Sollicitudo rei socialis, 37).

Jakie są najważniejsze elementy duchowości polityki, dzięki którym można w tej dziedzinie realizować świętość w jej wymiarze osobistym  i społecznym? Ks. Bartolomeo Sorge, wyróżnia trzy cechy które zawierają w sobie istotę duchowości polityka chrześcijanina oraz każdego polityka, który pragnie realizować swe powołanie w duchu posługi. Duchowość polityki powinna być przede wszystkim duchowością udziału, współuczestnictwa i zaangażowania. Następnie musi to być duchowość odnowy i przemiany od wewnątrz i w końcu powinna to być duchowość wspólnoty, która buduje i jednoczy przez solidarność ku miłości.

Prawdziwa duchowość polityka polega na uczestnictwie, na obecności w sercu wszystkich problemów, na dzieleniu radości i smutków czasu,  w którym przyszło mu żyć. Polityki nie można sprowadzać do ingerencji  z zewnątrz, do narzucania arbitralnej woli innym ludziom. Musi to być kompletne zaangażowanie na rzecz wspólnego dobra poprzez autentyczne uczestnictwo we wszystkich problemach danej społeczności. Paweł VI  w encyklice Ecclesiam suam podał następującą radę: "nie zbawia się świata od zewnątrz. Tak jak Słowo Boże stało się Ciałem, trzeba w pewnym sensie utożsamić się ze stylem życia tych, którym pragnie się zanieść posłanie Chrystusa, trzeba dzielić z nimi ich los" (Ecclesiam suam, 87). Tak jak Chrystus realnie obecny wśród nas w Eucharystii jako zaczyn i sól mądrości świata zechciał przyjąć smak i kształt chleba i wina, tak samo chrześcijanin staje się zaczynem w świecie, ożywia politykę na miarę człowieka, kiedy zgłębia i stosuje właściwe jej prawa, kiedy kieruje się kompetencją i rzetelnością. Duchowość polityki nie oznacza bowiem jej klerykalizacji czy uwyznaniowienia. Jest ona z woli Boga dziedziną świecką, mającą swoje prawa, cele, środki. W ostatecznej analizie są one oczywiście zależne od Boga, lecz posiadają swą autonomię.

Obecność w sercu polityka wszystkich problemów, próba ich analizy  i zrozumienia ma prowadzić do podjęcia konkretnych działań w celu zaradzenia wszelkiego rodzaju niesprawiedliwościom. Jest to więc obecność przekształcająca od wewnątrz. Ciriaco de Mita powiedział kiedyś, że moralność polityki powinna być odzyskana poprzez jej skuteczność. Chrześcijanin - uczeń Chrystusa zanurzony we wszystkich ludzkich problemach jest nowym człowiekiem, jest nośnikiem nowości życia, dzięki której w pewnym stopniu dokonuje przemiany historii i kultury. Polityk chrześcijanin ma być tym, który przemienia i odnawia rzeczywistość ziemską od wewnątrz. Bardzo wymowna jest w tym kontekście treść listu Tacjana Syryjczyka do Diogeneta na temat roli pierwszych chrześcijan: "Mieszkają oni w miastach greckich i pogańskich, jak przypadnie. Upodobniając się w stylu odzienia, wyżywienia i obyczajów do innych mieszkańców miejsca, wyróżniają się jednak cudownym stylem życia, w opinii wielu niesłychanym. Żyją w ciele, lecz nie według ciała, są posłuszni prawu, lecz ich sposób życia przewyższa to prawo. Są w świecie tym, czym dusza jest w ciele" (List do Diogenesa). Przekształcając od wewnątrz rzeczywistość ziemską w kierunku większej sprawiedliwości, miłości i pokoju, polityk chrześcijanin wprowadza królestwo Boże na ziemi. "Jeśli krzewić będziemy na ziemi w duchu Pana i wedle Jego zlecenia godność ludzką, wspólnotę braterstwa i wolność, to znaczy wszystkie dobra natury oraz owoce naszej zapobiegliwości, to odnajdziemy je potem na nowo, ale oczyszczone ze wszystkiego brudu, rozświetlone i przemienione, gdy Chrystus odda Ojcu (...), które na tej ziemi jest już obecne w tajemnicy" (Gaudium et spes, 39).

Polityk chrześcijanin - uczeń Chrystusa, realizujący świętość w swej działalności politycznej, nie traktuje Ewangelii za rzeczywistość zewnętrzną, lecz stara się wprowadzać ją do wnętrza społeczności, gdyż jest ona fundamentem jego wizji życia. W momencie historycznym, kiedy upadają ideologie, a ich twórcy i zwolennicy nie mają już na nic sił, poza nieśmiałym przyznaniem się do błędów i porażki, polityk inspirowany wartościami chrześcijańskimi ma podjąć ciężki trud przemiany historii - przekształcania od wewnątrz kultury i cywilizacji w celu przekonania ludzi  i narodów o tych wartościach, które im rzeczywiście służą oraz ich wcielania w codzienność życia. Jest to budowanie społeczności na miarę człowieka. Wszystkie programy polityka postępującego w duchu chrześcijańskim powinny mieć ten właśnie cel. Nie rozgrywki o władzę, nie przypodobanie się tej czy innej warstwie społecznej, nie pogoń za modą, lecz służba prawdzie o człowieku i społeczności. A prawda obroni się sama.

Często można spotkać się z opinią, że polityka w dzisiejszych społeczeństwach pluralistycznych jest w nieunikniony sposób czynnikiem podziału i przeciwstawienia. Być może jest to stan faktyczny, lecz jakże odległy jest on od pierwotnego znaczenia polityki. Duchowość polityki ma być bowiem duchowością wspólnoty. Jest to trzeci, zasadniczy element duchowości polityki. Miłość chrześcijańska nie może być elementem podziału, nie może prowadzić do zamętu, do ustawicznych waśni, przeciwstawienia jednych drugim. Obecność chrześcijańska jest obecnością jednoczącą i budującą. Polityk chrześcijanin ma budować nową społeczność przy pomocy nowego budulca, jakim jest "cement miłości i solidarności". Jedynie ten budulec może zapewnić trwałość budowli nowego świata. Zakłada to ducha dialogu, otwarcia się na innych i dyspozycji odnajdowania prawdy wszędzie tam, gdzie znajduje się ona choć w cząstkowej postaci, nawet w środowiskach na pozór obojętnych czy wrogich.

Polityk chrześcijanin - uczeń Chrystusa ma budować wspólnotę wokół dobra wspólnego, które stanowi najważniejszy motyw jego zaangażowania. Budowanie wspólnoty nie wyklucza jednak elementu sprzeciwu, przeciwstawienia się czy nawet walki. Ma to być jednak walka szlachetna, walka  z opinią, nie z człowiekiem. Ma to być sprzeciw czy przeciwstawienie się twórcze, które świadczy o zaangażowaniu w życiu wspólnotowym, o odpowiedzialności za dobro wspólne. Ani miłość, ani solidarność nie mogą być sprowadzone do wylewnego rozczulenia nad losem człowieka dotkniętego cierpieniem. Są one natomiast aktywnym zaangażowaniem na rzecz integralnego wyzwolenia człowieka. Warto w tym kontekście prześledzić naukę kardynała Karola Wojtyły na temat solidarności i miłości przedstawioną w dziele Osoba i czyn, doktrynę encykliki Quadragesimo anno na temat możliwości, a nawet konieczności podjęcia walki (por. Quadragesimo anno, 113), słynne rozróżnienie przeprowadzone przez papieża Jana XXIII między błędem, który trzeba zwalczać, a błądzącym, którego trzeba kochać (por. Pacem in terris, 57) oraz naukę o chrześcijańskim rozumieniu walki  z encykliki społecznej Laborem exercens (por. 20).

Przedstawione trzy cechy duchowości politycznej: uczestnictwo, przekształcanie i jednoczenie są konsekwencją pozostania wiernym uczniem Chrystusa w każdej sytuacji swego życia - nade wszystko w działalności politycznej. Powyższe refleksje są wystarczającym dowodem na to, jak zobowiązującą posługą jest działalność polityka, który chce ją traktować jako służbę bliźnim, który chce zrealizować siebie oraz pomóc w integralnej realizacji ich osobowości. Innymi słowy, zaangażowanie polityczne wymaga szczególnie głębokiego życia duchowego. Kiedy zabranie tego fundamentu, przekształca się ono nieuchronnie w bezprawie, wyzysk i musi  w konsekwencji być surowo osądzone.  

Polityk chrześcijanin znajduje inspirację i siłę do swej działalności  w Jezusie Chrystusie - swoim Nauczycielu. Od Niego uczy się poświęcenia dla innych, altruizmu, wyrozumiałości, przebaczenia, cierpliwości. Mówiąc krótko, uczy się "żyć dla", co jest prawdziwym sensem polityki. Było to widoczne w posłudze politycznej Alcide de Gasperiego. Napisał kiedyś do swej córki - zakonnicy, siostry Łucji: "Twoje zapewnienie o obecności  i pomocy Bożej było dla mnie dobrodziejstwem. Proś Boga, by zmiłował się nade mną, by dał mi odczuć swoją obecność, gdyż bez niej nie mam tak potrzebnej mi odwagi, nie mogę udźwignąć ciężaru, który - może zbyt zuchwale - wziąłem na swe ramiona". Bożymi siłami uprawiał politykę. I tak osiągnął świętość.  

Źródła:

Herr T., Wprowadzenie do katolickiej nauki społecznej, Kraków 1999.
Katolicka nauka społeczna, red. T. Borutka, J. Mazur, A. Zwoliński, Częstochowa - Jasna Góra 1999.
Majka J., Filozofia społeczna, Wrocław 1982.
Majka J., Katolicka nauka społeczna, Rzym 1986.
Nauka społeczna Kościoła, pr. zbiorowa, Kraków 1998.
Piwowarski W., ABC katolickiej nauki społecznej, Pelplin 1993.
Słownik katolickiej nauki społecznej, red. W. Piwowarski, Warszawa 1993.

CZĘŚĆ I: URZĘDOWO-INFORMACYJNA

Akta Stolicy Apostolskiej

Akta Konferencji Episkopatu Polski

Akta Biskupa Tarnowskiego

Dekrety

Z życia diecezji

Jubileusze-godności – zwolnienia – nominacje

Zmarli kapłani

CZĘŚĆ II: FORMACYJNO-PASTORALNA

Opracowania