Untitled Document
Opracowania

Ks. Henryk Szmulewicz
Tarnów

Miłość dąży do wieczności Ponadczasowa droga miłości w świetle Encykliki Deus caritas est

Ogłoszona przez Ojca Świętego Benedykta XVI Encyklika Deus caritas est (25.01.2006 r.) jest i będzie odczytywana na różnych płaszczyznach. Zawiera bowiem bogactwo teologicznych rozważań związanych z podstawową treścią wiary chrześcijańskiej, jaką jest prawda o Bożej miłości: "Bóg jest miłością" (1 J 4,16). Tajemnica Bożej i ludzkiej miłości została ukazana w papieskiej encyklice m.in. w perspektywie eschatologicznej: "Miłość obejmuje całość egzystencji w każdym jej wymiarze, także w wymiarze czasu. Nie mogłoby być inaczej, ponieważ jej obietnica ma na celu definitywność: miłość dąży do wieczności".

Już w pierwszych słowach swej encykliki Ojciec Święty Benedykt XVI podkreśla, że prawda o Bożej miłości wyznacza drogę całej ludzkiej egzystencji: " (1 J 4,16). Słowa z Pierwszego Listu świętego Jana wyrażają ze szczególną jasnością istotę wiary chrześcijańskiej: chrześcijański obraz Boga i także wynikający z niego obraz człowieka i jego drogi". Idąc za myślą Piotra naszych czasów, zatrzymamy się w niniejszym studium nad kilkoma elementami tej ponadczasowości "drogi miłości". Jest to bowiem droga, którą człowiek kroczy w głębokim przekonaniu wiary, że "Bóg jest miłością".

1. Miłość jest drogą do szczęścia w niebie

Nawiązując do biblijnego objawienia tajemnicy Bożej miłości, Ojciec Święty zauważa, że "historia miłości Boga do Izraela polega, w samej swej głębi na tym, że On nadaje mu Torah, czyli otwiera Izraelowi oczy na prawdziwą naturę człowieka i wskazuje mu drogę prawdziwego człowieczeństwa. Tak, historia polega na fakcie, że człowiek żyjąc w wierności jedynemu Bogu, doświadcza siebie samego jako kochanego przez Boga i odkrywa radość w prawdzie, w sprawiedliwości - radość w Bogu, która staje się jego istotnym szczęściem: 'Kogo prócz Ciebie mam w niebie? Gdy jestem z Tobą, nie cieszy mnie ziemia... Mnie zaś dobrze jest być blisko Boga' (Ps 73,25.28)".

Do osiągnięcia nieba, czyli uczestnictwa w szczęściu samego Boga, prowadzi człowieka nade wszystko miłość. Objawienie Starego i Nowego Testamentu jest świadectwem, że pełnia eschatologiczna życia wiecznego polega na poznaniu Boga Trójjedynego i udziale w Jego Boskim życiu; zbawieni oglądają Boga twarzą w twarz, czyli mają udział w Jego wiecznym szczęściu. Święci to ci, którzy współpracując z łaską Chrystusa w czasie doczesnej drogi życia, osiągnęli doskonałość na miarę tego daru Bożej miłości, jaki staje się udziałem zbawionych w niebie.

To, co będzie pełnią w niebie, ma swój początek już w dziele stworzenia. Stworzenie jest dziełem miłości i objawieniem miłości Ojca i Syna i Ducha Świętego. Miłość ta jakby uprzedziła akt stwórczy, poczynając od nicości utorowała drogę bytom stworzonym. W ten sposób "klucz miłości" pozwala wyzwolić się z zawiłości pochodzących z reistycznego pojmowania życia wiecznego.

Zjednoczenie z Chrystusem w niebie oraz zjednoczenie zbawionych między sobą w "nowym świecie" będzie owocem miłości. Działająca i przynaglająca miłość Boga ma ten cel, "by wszyscy w Chrystusie Jezusie stali się, doskonałymi ku jedności - jako odbicie jednoczącej miłości między Chrystusem a Ojcem, ku uwielbieniu Trójjedynej miłości Boga". W tym sensie sąd Chrystusa nad ludzkością i światem będzie zwycięstwem miłości i sprawiedliwości. Chociaż przyjście Chrystusa na końcu czasów dokona się " dla sądu " (Mt 13, 37-41; J 5, 21 n.; Rz 2, 16), jednak to wydarzenie będzie przede wszystkim objawieniem Bożej miłości.

Na mocy Wcielenia Syna Bożego, którego celem było wyzwolenie i zbawienie ludzkości, "pełny udział człowieka w Boskiej naturze, 'nowe stworzenie', poznanie miłości Boga i danie wzoru świętości - zbawienie - związane jest nierozłącznie z osobą i historią Jezusa Chrystusa. W Nim Boży plan zbawienia osiągnął swoje ostateczne spełnienie". Miłość nie tylko więc prowadzi do życia wiecznego. W eschatologicznej przyszłości znajduje się w samym centrum szczęścia zbawionych w Chrystusie. Prawda o wiecznym szczęściu Boga objawia się w Chrystusie i przez Chrystusa jako prawda wiecznym darze Bożej miłości dla zbawionych.

2. Miłość jest doświadczeniem Boga podczas ziemskiej drogi

"Miłość dąży do wieczności" - naucza Ojciec Święty w swej encyklice. Ale to "dążenie" już jest tajemniczym "doświadczeniem" tego, do czego dopiero się dąży. Jest doświadczeniem Bożej miłości tu, na ziemi, pośród doczesności. Wyjątkowym w tym względzie "miejscem" tego doświadczenia jest liturgia, a szczególnie liturgia związana bezpośrednio z udzielaniem sakramentów. Ojciec Święty podkreśla, że " sakramentu, której podstawą jest uniżenie się Boga ku nam, ma zupełnie inną doniosłość i prowadzi znacznie wyżej, niż mogłoby tego dokonać jakiekolwiek mistyczne uniesienie człowieka". Oznacza to, że Bóg, który będzie w niebie pełnią ludzkiego szczęścia, już teraz "objawia swą obecność: poprzez Słowo, w Sakramentach, w sposób szczególny w Eucharystii. W liturgii Kościoła, w jego modlitwie, w żywej wspólnocie wierzących doświadczamy miłości Boga, odczuwamy Jego obecność i tym samym uczymy się również rozpoznawać Go w naszej codzienności".

Zgodnie z podstawowym przesłaniem papieskiej encykliki można powiedzieć, że ostatecznym celem liturgii doczesnej, a szczególnie życia sakramentalnego, jest zjednoczenie z Bogiem w miłości - w liturgii wiecznej. Życie Boże otrzymywane w liturgii i poprzez liturgię, jest "nowym życiem w Chrystusie, które ma wymiar eschatologiczny, a z drugiej strony w sposób decydujący określa teraźniejszość. (...) Praktykowanie takiego życia jest procesem ciągłego umierania dla grzechu, czyli udziałem w śmierci Chrystusa; a jako urzeczywistnianie miłości - udziałem w nieprzemijającej egzystencji Zmartwychwstałego (Rz 6)".

Oto, dla przykładu, sakrament chrztu oraz sakrament małżeństwa jako "miejsca" doświadczenia Bożej miłości pośród doczesnej drogi człowieka.

Dzięki łasce płynącej z sakramentu chrztu, życie chrześcijańskie jest "ukierunkowane ku temu, by zostało przeniknięte Bożym Duchem miłości, przez Chrystusa do Ojca, aby człowiek mógł wejść w tajemnicę boskiej mistycznej kontemplacji, której czystym, promieniującym ośrodkiem jest Boskie Słowo (por. J 6,57)". Nowy stan, przeciwstawiany dawnemu, został określony przez św. Pawła jako "odrodzenie przez chrzest i dar miłości Jezusa, udział w nowym Adamie (por. Rz 3,19), który daje możliwość porzucenia dawnej niewoli grzechu".

Podobnie jest w odniesieniu do eschatycznego wymiaru sakramentu małżeństwa. Wzorem miłości małżeńskiej jest miłość Chrystusa do Kościoła. To właśnie w miłości małżeńskiej, która "reprezentuje" miłość Chrystusa do Kościoła, "można doszukać się eschatycznego wymiaru. Miłość sama w sobie jest fenomenem eschatycznym. Sąd ostateczny można uznać za 'egzamin z miłości' wobec potrzebujących (Mt 25, 31-46). Z kolei św. Paweł stwierdza, że 'miłość nigdy nie ustaje' (1 Kor 13, 8). Miłość małżeńska nie może być miłością obok miłości opisanej przez św. Pawła, czy tej z wizji Sądu Ostatecznego, ale musi być w nurcie tej miłości. Tylko taka miłość jest obrazem miłości Chrystusa do Kościoła i tym samym czyni małżeństwo eschatycznym znakiem Bożej miłości. Eschatyczny wymiar sakramentu małżeństwa można dość precyzyjnie oddać słowami trzeciej prefacji ślubnej: ".

3. Miłość chroni człowieka przed wyborem złej drogi

"Miłość dąży do wieczności" - gdyż miłość jest drogą do szczęścia wiecznego, a zarazem doświadczeniem Bożej miłości już teraz, pośród drogi doczesnego życia. Jeśli człowiek przyjmie do swego życia dar Bożej miłości, wówczas jest ona w stanie, a raczej sam Bóg poprzez nią, uchronić człowieka przed wiecznym potępieniem, czyli przed nieodwracalnym stanem braku Bożej miłości. Ojciec Święty Benedykt XVI nie pomija także i tej dramatycznej strony doczesnej drogi człowieka: "Bogacz (por. Łk 16,19-31) błaga z miejsca potępienia, aby jego bracia zostali poinformowani o tym, co czeka tego, kto niefrasobliwie zignorował biednego w potrzebie. Jezus w pewien sposób jakby przejmuje to wołanie o pomoc i powtarza je, aby nas ostrzec, aby sprowadzić nas na nowo na właściwą drogę". Tą zaś "właściwą drogą" jest droga miłości.

Piekło jako odejście od Boga jest paradoksalnym "dowodem" niezmierzonej miłości Boga do człowieka. Bóg nie stworzył człowieka "zdolnego do miłości bez możliwości tego, co nazywamy grzechem pierworodnym, a w konsekwencji bez możliwości wiecznego potępienia. (...) Człowiek może zanegować samego siebie, odwracając się od źródła sensu swojego istnienia. Taką właśnie sytuację nazywamy potępieniem. Piekło jest tam, gdzie nie ma Boga. Każda zaś istota wolna, zdolna do miłości Boga, jest jednocześnie zdolna do wyrzucenia wszechobecnego Stwórcy z obszaru swojej wolności: Ta zdolność jest negatywnym warunkiem możliwości wejścia istoty skończonej w relację miłości. Piekło zatem jawi się nie tyle jako kara zesłana przez Boga-Sędziego, ile raczej jako możliwość nieodłączna od kondycji osoby powołanej przez Boga do wspólnoty miłości". Kościół naucza, że "nie Bóg posyła człowieka do piekła, lecz człowiek sam je sobie wybiera. Piekło nie jest karą nałożoną przez Boga z zewnątrz, lecz całkowicie wolnym wyborem człowieka, który może odrzucić Bożą miłość i przebaczenie. Potępienia nie należy więc przypisywać inicjatywie Boga, który może pragnąć jedynie zbawienia istot przez siebie stworzonych".

Istotę kary piekła Kościół wyjaśnia przede wszystkim na płaszczyźnie duchowej, czyli jako duchowe "zamknięcie się na Bożą obecność". Bóg, który "bierze na serio ludzką wolność, pozwala wypowiedzieć człowiekowi swoje 'nie' na ofertę miłości posuniętej aż do samowyniszczenia. Zezwala wolnemu człowiekowi wybrać radykalną izolację i samotność". Jezus wielokrotnie przestrzegał, że "odrzucając Ducha miłości, można wkroczyć na drogę, która nie doprowadzi człowieka do domu Ojca, przeciwnie, prowadzi ku wiecznemu potępieniu". Grzech pierworodny stał się przyczyną utraty harmonii życia i miłości pomiędzy człowiekiem a Bogiem, oraz pomiędzy ludźmi między sobą. Także każdy grzech jest "początkiem" piekła w tym sensie, że skazuje człowieka na samotność. W tej perspektywie "dobrowolne zamknięcie się w sobie, całkowite odgrodzenie się od tej miłości jest piekłem lub - zgodnie z nomenklaturą biblijną - <śmiercią wtórną> (Ap 26,14)".

Kara piekła jest ostateczna i największa, gdyż jest "konsekwencją zarówno trwania z uporem w miłości własnej, jak też w nienawiści Boga i bliźniego". Brak otwartości na prawdziwą miłość ma swoją przyczynę w ludzkim egocentryzmie. Człowiek uważa, że sam sobie wystarcza. Nie dostrzega "prawdziwego oblicza Boga, który jest samą miłością, promieniowaniem, pokorą i miłosierdziem". Miłość jest w stanie uchronić człowieka przed wiecznym potępieniem. Dlatego człowiek jest zobowiązany, aby "unikał sytuacji prowadzących go do popełniania zła etyczno-moralnego. Wymaganie to, wiążące się z potrzebą ustawicznej czujności i samokontroli, staje się szczególnie aktualne, gdy uświadomimy sobie konkretny sposób istnienia szatana. Przebywa on bowiem w ukryciu i działa ukradkiem, bez szczególnej ostentacji. (...) Bo Szatan atakuje w człowieku miłość i w jej miejsce wprowadza agresywną nienawiść".

4. Miłość zobowiązuje do kroczenia drogą świętości

Droga miłości jest drogą prowadzącą do świętości - to kolejny element eschatologicznego ukierunkowania prawdy o miłości rozważanej przez Ojca Świętego Benedykta XVI w Encyklice Deus caritas est . Znakiem i przykładem ścisłej więzi pomiędzy miłością i świętością jest Maryja: "Pomiędzy świętymi wyróżnia się Maryja, Matka Pana i odzwierciedlenie wszelkiej świętości. (.) Jest niewiastą nadziei: tylko dlatego, że wierzy w obietnice Boże i oczekuje zbawienia Izraela, anioł może przyjść do Niej i wezwać Ją do ostatecznej służby tym obietnicom. (.) Maryja jest kobietą, która kocha. Jak mogłoby być inaczej? Jako wierząca, która w wierze myśli zgodnie z myślą Bożą i pragnie według Bożej woli, może być jedynie niewiastą, która kocha".

Na wzór świętych i błogosławionych, a szczególnie idąc drogą Maryi, chrześcijanin powinien kształtować swoje życie w miłości, która jest fundamentem świętości w drodze do nieba. Tylko w świetle miłości można zrozumieć, dlaczego konsekwencją przyjęcia i uznania Jezusa jako Pana i Chrystusa-Mesjasza jest osobiste zaangażowanie się człowieka w zbawienie całego świata. Miłość sprawia, że każdy z osobna jest wezwany, aby "całym swym sercem czcić i miłować Boga i Pana oraz w całkowitym posłuszeństwie pełnić Jego wolę, w ten sposób służąc Mu i jedynie Jemu się podobając". Naśladowanie Chrystusa w życiu doczesnym powinno być miarą ludzkiej moralności, zgodnej z wymogami świętości, gdyż "działająca i przynaglająca miłość Boga ma ten cel, by wszyscy w Chrystusie Jezusie stali się, doskonałymi ku jedności - jako odbicie jednoczącej miłości między Chrystusem a Ojcem, ku uwielbieniu Trójjedynej miłości Boga".

Jezus nauczał o konieczności kierowania się miłością ze względu na konieczność stanu świętości dla osiągnięcia nieba. W świetle Jezusowego nauczania droga do tego prowadzi przez realizację przykazania miłości Boga i bliźniego. Jezus tę drogę potwierdził a zarazem jakby na nowo objawił, gdyż On sam jest Drogą "jako Zbawiciel i najwyższą normą i miarą moralności, który otwiera przed człowiekiem cel jego życia, szczęście wieczne. Szczęście wieczne zaś polega na oglądaniu i zjednoczeniu się z Prawdą Najwyższą, Bogiem, na udziale w chwale niebieskiej Jezusa Chrystusa". Najpełniejszym wyrazem naśladowania Jezusa jako Zwycięzcy nad grzechem i śmiercią jest więc upodobnienie się do Jego pełnej miłości preegzystencji, która "opierała się nie na ludzkich siłach, lecz na wypełnieniu całkowicie woli Bożej (por. Mk 8,33). Wynikała ona z Jego kenotycznego uniżenia (por. J 13,4nn)".

Droga do świętości jest zatem drogą naśladowania Chrystusa i Jego miłości. Jedynie w duchu tej nadprzyrodzonej miłości, chrześcijanin jest "wezwany jest do panowania nad całym światem stworzonym". Chodzi "o przyjmowanie ciągle żywego Chrystusa i głoszenie Jego prawdy i miłości w życiu". Chrześcijanin, który łączy się duchowo z męką i śmiercią Chrystusa, "uświadamia sobie wezwanie do osobistego naśladowania Go (.). Miłość nauczy go lepiej niż zbiór wartości etycznych czy też kodeks zasad, jak rozumieć przykład Pana i znaczenie swego własnego życia, życia opartego na Chrystusie jako na Wzorcu".

5. Miłość nadaje zbawczy sens drodze codziennego życia

Teologiczna refleksja Encykliki Deus caritas est posiada wyraźne ukierunkowanie duszpasterskie. Ojciec Święty Benedykt XVI, ukazując teologiczną głębię prawdy o miłości Bożej i miłości ludzkiej, wielokrotnie podkreśla rolę i znaczenie tzw. codzienności.

W przekonaniu Autora encykliki, "istnieje jakaś relacja między miłością i Boskością: miłość obiecuje nieskończoność, wieczność - jakąś rzeczywistość wyższą i całkowicie inną w stosunku do codzienności naszego istnienia". Dlatego szczególnie "w liturgii Kościoła, w jego modlitwie, w żywej wspólnocie wierzących doświadczamy miłości Boga, odczuwamy Jego obecność i tym samym uczymy się również rozpoznawać Go w naszej codzienności". Ojciec Święty powołuje się na przykład Matki Teresy z Kalkuty, która w liście na Wielki Post 1996 roku pisała do swoich świeckich współpracowników: "Potrzebujemy tej intymnej więzi z Bogiem w naszym codziennym życiu. Jak możemy ją nawiązać? Przez modlitwę".

Miłość obejmuje całość egzystencji w każdym jej wymiarze, także w wymiarze tzw. codzienności. Służyć Bogu i bliźnim w perspektywie eschatologicznej nagrody oznacza zatem, że miłość Boga objawiona w Jezusie ma być widoczna każdego dnia po to, aby także inni mogli spotkać się z Bogiem, który jest miłością. Przyjąć w pełni Chrystusa oznacza rozciągnąć na wszystkie aspekty doczesnego życia miłość ku Niemu. Z obszarów tej miłości nie mogą być wyłączone te najbardziej codzienne i najtrudniejsze, jakimi są np. cierpienie i śmierć. W ten sposób tzw. codzienność stanie się z Chrystusem "drogą do życia nowego, pełnego, wiecznego, do pełni życia z Chrystusem w wieczności Jego zbawienia".

Dzięki czynnemu włączeniu się w zbawczą miłość Boga na drodze codziennego życia, człowiek "wkracza w nowe życie" i może ufać, że będzie złączony z Chrystusem na wieki. Droga do Boga, którą jest Chrystus wskazuje, że "Królestwo Boże jest ostatecznym celem pielgrzymowania. Wydarzeniem, bez którego ludzkie życie jest ubogie, bez którego ludzkie życie nie może być w pełni rozwinięte, wydarzeniem, które wszystko, co żyje na świecie, może uczłowieczyć i skierować ku Drodze - jest miłość. Ta Droga jest Drogą tak bardzo ludzką, Drogą tak bardzo pewną, bo na niej, ogarnięci tą samą zbawczą miłością Ojca, wszyscy jesteśmy dziećmi, a cała ludzkość jest jedną wielką rodziną".

Codzienna służba Bogu, poznanie Go i miłowanie - zapewnia człowiekowi "wejście do chwały Chrystusa i do radości życia trynitarnego". Przez włączenie się w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, człowiek może "prawdziwie do Niego należeć i dzięki Niemu wypełnić 'do końca' wszelkie zobowiązania wobec Boga. (...) Pascha Chrystusa jest bowiem archetypem każdego ludzkiego życia, jest wzorem całkowitego oddania siebie Bogu i ludziom. Co więcej, to sam Chrystus chce wyrazić tę tajemnicę miłości Bożej w życiu każdego człowieka i to z Nim i dzięki Niemu możliwa jest pascha każdego chrześcijanina - przejście ze śmierci do życia".

Encyklika Deus caritas est jest wymownym przypomnieniem, że we współczesnym świecie potrzeba coraz większej wrażliwości na wartość życia codziennego jako zwyczajnej drogi miłości do Boga i bliźniego, która w ten sposób staje się podstawowym kryterium oceny wartości człowieczeństwa. Dzięki miłości Boga i bliźniego, życie codzienne jest przygotowaniem do chwały w niebie. Uszczęśliwiająca komunia człowieka z Bogiem będzie bowiem najwyższym dopełnieniem doczesnego "rozwoju łaski w duszy człowieka, miłości do Boga i jedności z Trójcą Świętą".

Refleksja końcowa

Podczas środowej katechezy 2 października 1985 roku, Sługa Boży Jan Paweł II, poddając teologicznej analizie słowa św. Jana Ewangelisty "Bóg jest miłością", powiedział, że jest to przepiękne biblijne określenie Boga: "Zaprawdę możemy osiągnąć pełnię naszego wyznania wiary w , powtarzając przepiękne słowa św. Jana: (1 J 4,16)".

Ojciec Święty Benedykt XVI wybrał te właśnie słowa św. Jana jako tytuł swojej Encykliki, aby ukazać współczesnemu człowiekowi nie tylko teologiczną głębię Bożej i ludzkiej miłości, ale jej nieskończone piękno, które przewyższa wszystko to, co przemijające i doczesne. Podkreślenie prawdy o ponadczasowości objawionej w Chrystusie Bożej miłości, czyli o jej eschatologicznym ukierunkowaniu wydaje się być jedną z cech charakterystycznych encykliki Deus caritas est . Dlatego nie tylko wierzący w Chrystusa, ale także wszyscy ludzie dobrej woli na całym świecie otrzymali od Kościoła jeszcze jeden "znak", że "miłość jest możliwa i możemy ją realizować, bo jesteśmy stworzeni na obraz Boga. Żyć miłością i w ten sposób sprawić, aby Boże światło dotarło do świata, do tego właśnie - pisze Ojciec Święty - chciałem zachęcić w tej Encyklice".

Untitled Document
CZĘŚĆ I
URZĘDOWO-INFORMACYJNA

Akta Stolicy Apostolskiej

Akta Konferencji Episkopatu Polski

Akta Biskupa Tarnowskiego

Dekrety i zarządzenia

Z życia Diecezji

Jubileusze - godności - zwolnienia - nominacje

Zmarli kapłani

CZĘŚĆ II
FORMACYJNO-PASTORALNA

Opracowania

Refleksje pastoralne