Untitled Document
Św. Stanisław - Dobry Pasterz rodzin

Homilia podczas uroczystości ku czci św. Stanisława
(Szczepanów, 8 maja 2004 r.)

Bracia i Siostry!
Drodzy Czciciele św. Stanisława, Biskupa i Męczennika!

"Naśladować Chrystusa" - takie wezwanie kieruje Kościół głosem pasterzy do wiernych na polskiej ziemi od początku trwającego roku duszpas­terskiego. Nie zapominamy, że w latach poprzednich uczyliśmy się poznawać i umiłować naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Naśladowanie to kolejny etap na drodze za Chrystusem. W bieżącym roku rozważamy słowa Jezusa: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Mt 16,24).

Taką właśnie drogą naśladowania Mistrza szli najpierw apostołowie i pierwsi uczniowie Jezusa, taką drogą szli po nich nieprzeliczone rzesze chrześcijan poprzez 20 wieków historii głoszenia Ewangelii. Ponad 10 wieków temu na ziemi Polan stanęli misjonarze - znamy ich z imienia - święci Cyryl i Metody oraz św. Wojciech. I tak - dzięki realizowaniu wezwania Chrystusa, aby Go naśladować - światło Ewangelii dotarło aż na naszą ziemię, która dziś jest miejscem uroczystości ku czci św. Stanisława Biskupa i Męczen­nika, zamykającej obchody 750-lecia Jego kanonizacji.

Nasz rodak, Stanisław ze Szczepanowa, także usłyszał wezwanie do naśladowania Jezusa. Fundament pod to powołanie położyli jego czcigodni rodzice, przynosząc najpierw naszego Patrona do Chrztu św., a potem wychowując Go w uległości wobec Bożej woli. To właśnie w Szczepanowie rozpoczęła się - przez bramę Chrztu św. - droga Stanisława do świętości. To w Kościele Stanisław spotkał Chrystusa żyjącego i działającego. Tej obecności Chrystusa doświadczał zwłaszcza w sakramencie Eucharystii i w sakramencie kapłaństwa, dzięki któremu stał się alter Christus.

Bracia i Siostry!

Wiele szczegółów z życiorysu naszego rodaka okrywa ciemność minionych wieków. Wiemy, że spotkania z Jezusem żyjącym w Kościele i działającym w sakramentach doprowadziły Stanisława do rozeznania, że jest powołany tak, jak inni apostołowie, że ma iść za Chrystusem drogą zaparcia się siebie, drogą podejmowania codziennego krzyża i naśladowania Mistrza, w myśl Jego słów: "Nikt Mi go (życia) nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać..." (J 10,18).

Wiemy, że zgodnie z ówczesną praktyką duszpasterską Kościoła, biskup Stanisław podejmował swoje obowiązki pasterskie - nauczania i uświęcania powierzonego mu ludu. Widzimy go sprawującego sakramenty św. i głoszącego Dobrą Nowinę, naśladującego Dobrego Pasterza. Posłuszny poleceniu św. Pawła, "uważał" na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił Go biskupem (por. Dz 20,28).

Cała apostolska działalność biskupa Stanisława odbywała się w konkretnych uwarunkowaniach społeczno-politycznych. Były one dalekie od idei autonomii sfery świeckiej i duchownej. Przy tamtym stanie samoświa­domoś­ci mogło dochodzić z obu stron do przekraczania kompetencji i działań mających na celu wzajemne podporządkowanie.

Jednak prawo moralne, Boże przykazania, obowiązywały wszystkich jednakowo i dlatego nawet chrześcijański władca nie mógł w Kościele liczyć na to, że zajmowana pozycja społeczna, nawet godność królewska, daje uprawnienie do ulg w zachowaniu prawa moralnego. Dlatego też Stanisław jako biskup krakowski, Dobry Pasterz, upomina króla Bolesława, przyjmując postawę św. Jana Chrzciciela, który wypominał Herodowi: "Nie wolno ci mieć żony twego brata" (Mk 6,18). Zwrot "nie wolno" jest niewątpliwie echem słów samego Jezusa, który nieraz używał wobec opornych ostrego słowa "biada".

Słowa moralnego upomnienia skierowanego przez biskupa do króla dotyczyły, najogólniej mówiąc, sposobu sprawowania władzy, obchodzenia się z podwładnymi oraz braku poszanowania świętości życia małżeńskiego i rodzinnego poprzez przyzwolenie na gwałty i rozboje. Upomnienie "nie wolno" mówione doczesnym władcom kosztowało nieraz wiele Kościół i jego pasterzy. Wiele kosztowało też św. Stanisława. Za wierne naśla­dowanie Jezusa i Jego nauki zapłacił cenę ziemskiego życia. Dlatego i współcześnie, Kościół w Polsce wpatrzony w postać św. Stanisława Biskupa i Męczennika, nie zważając na konsekwencje, mówi i mówić będzie "nie wolno" każdej władzy politycznej, która próbuje stanowić prawa niezgodne z prawem Bożym!

Kościół jednak naucza przede wszystkim pozytywnie, tzn. głosi Dobrą Nowinę i przybliża ewangeliczne błogosławieństwa, ukazując, że jedynie droga poszanowania zamysłu Boga wobec człowieka, wyrażona w przykazaniach, w Bożym prawie, jest autentyczną promocją człowieka, ochraniającą jego wolność i godność.

Przykładem tego jest nauka Ojca Świętego, upominającego się na każdym kroku o prawa i poszanowanie człowieka oraz o prawa i poszano­wanie Boga - Stwórcy człowieka i Pana ludzkiego życia. Jan Paweł II wydał ostatnio dokument Ecclesia in Europa, w którym z prorocką intuicją wyznacza Kościołowi zadania do podjęcia i spełnienia. Między innymi nakazuje Kościołowi głosić prawdę o małżeństwie i rodzinie. Prosi, by te najważniejsze instytucje życia społecznego i kościelnego objąć szczególną ochroną.

Do refleksji nad rodziną zachęca nas także przykład św. Stanisława. Wszak z rodziny wyniósł on umiłowanie Chrystusa i Jego nauki. W rodzinie też widział fundament ładu społecznego i moralnego. Stanął jako biskup w obronie rodzin.

Bracia i Siostry!

Prawda o małżeństwie i rodzinie jest zasadniczo prosta. To Bóg sam ustanowił instytucję małżeństwa, będącą związkiem kobiety i mężczyzny, aby była środowiskiem miłości i rodzenia nowego ludzkiego życia. Niestety, nawet tak fundamentalna prawda jest dzisiaj podważana i narażona na zniekształcenie.

Dlatego w tym miejscu, z wdzięcznością trzeba wspominać tak wiele rodzin w naszej diecezji, które we wspólnocie rodzinnej, rozumianej zgodnie z zamysłem Boga, znajdują spełnienie swego życiowego powołania: ludzkiego i chrześcijańskiego.

Ich świadectwo jest ważne, by człowiek, który się w nich rodzi i wychowu­je, wszedł bez wahania czy zwątpienia na drogę dobra, jakie jest wpisane w jego serce. Niestety, nie na rzecz tego dobra zdają się usilnie pracować - także naszym kraju - różne osoby i instytucje przy pomocy potężnych środków, często z naszych podatków, jakie pozostają do ich dyspozycji. Niejednokrotnie trudno się oprzeć przeświadczeniu, iż czyni się wszystko, aby to, co jest w dziedzinie małżeństwa i rodziny "sytuacją nieprawidłową", co sprzeciwia się "prawdzie i miłości" we wzajemnym odniesieniu mężczyzn i kobiet, co rozbija jedność rodzin bez względu na opłakane konsekwencje, zwłaszcza, gdy chodzi o dzieci - ukazać jako "prawidłowe" i atrakcyjne, nadając temu zewnętrzne pozory fascynacji. Niestety, czyni to także telewizja publiczna, która jak słyszymy ubolewa ostatnio nad tym, że wielu obywateli naszego kraju nie płaci telewizyjnego abonamentu. Nie wykluczam, że kryje się za tym zwykła nieuczciwość. Nie należy jednak wykluczać, że może to być cicha forma protestu przeciwko temu, co nam nieraz telewizja publiczna serwuje. I słusznie - my, obywatele - płacący "telewizyjny podatek" domagamy się wpływu na treść programu. Publiczna TV powinna wiedzieć, że nie można karmić narodu treściami niekulturalnymi, złem moralnym i demoralizacją. Telewizja nie może też być telewizją dworską, rządzącej partii, bez ponoszenia żadnej odpowiedzialności za kreowanie społecznej rzeczywistości.

Bracia i Siostry!

Kiedy mówimy o rodzinie - nie sposób nie wspomnieć, że dziś największym zagrożeniem dla małżeństw i rodzin jest bezrobocie. Raduje nas możliwość pracy Polaków w krajach Unii Europejskiej, ale równocześnie wiemy, że praca za granicą, rozłąka małżonków, rodziców i dzieci nie służy trwałości małżeństwa i rodziny. Dlatego bezrobocie trzeba likwidować przede wszystkim tu, w kraju, poprzez nowe miejsca pracy. Bezrobocie stanowi w naszych czasach jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla życia rodzinnego i staje się troską nie tylko naszego społeczeństwa. Jest ono wyzwaniem dla polityków i przedmiotem dogłębnej refleksji dla społecznej nauki Kościoła. Znalezienie właściwych rozwiązań jest w tej dziedzinie niezwykle pilne, by wreszcie wyjść naprzeciw tak wielu rodzinom, dla których brak pracy oznacza dramatyczny stan skrajnej nędzy lub konieczność opuszczenia rodziny, rozłąkę i nieraz niebezpieczeństw rozejścia się rodziny.

Bracia i Siostry!

Św. Stanisław, Patron ładu społecznego i moralnego, zatrzymał nas dziś przy rodzinie, bo troska o nią była również motorem jego działania. Poza tym w rodzinie nauczył się wierności prawu moralnemu i prawu Bożemu. To przecież w rodzinie rodzą się powołania do służby Ewangelii, w rodzinie młody człowiek uczy się, czym jest ofiarna miłość, czym wierność, co się należy Bogu, a co człowiekowi. Niech troska o nasze rodziny oraz o religijny i moralny klimat w nich panujący stanie się owocem naszego dzisiejszego spotkania z Chrystusem i z Jego wiernym naśladowcą - biskupem Stanisławem.

Pozwólcie, że na koniec zwrócę się do tych, które są duszą rodzin - do matek i żon, aby podkreślić ważność i ciężar pracy kobiet wewnątrz rodziny. Praca ta powinna być gruntownie dowartościowana. Trud każdej kobiety związany z wydaniem na świat dziecka, z jego pielęgnowaniem, karmieniem, wychowaniem, zwłaszcza w pierwszych latach, jest tak wielki, że nie może mu dorównać żadna praca zawodowa. Trzeba, ażeby fakt ten odzyskał należne zrozumienie w obrębie w społeczeństwie, w państwie, w prawie pracy, tym bardziej, że grozi naszemu narodowi demograficzna katastrofa. Trzeba, ażeby macierzyństwo kobiet zostało zrozumiane jako wystarczający tytuł do moralnej i materialnej satysfakcji. "Nie wolno" kosztem tego, co się należy rodzinie ratować budżetu państwa. Dlatego razem z Rzecznikiem Praw Obywatelskich odrzucamy nową ustawę o świadczeniach rodzinnych, bo jest anty rodzinna!

"Jeżeli jesteś biedny, nie masz innej możliwości: musisz zainwestować w rodzinę!" - tak głosił prezydent Francji generał Charles de Gaulle. Nauka współczesna potwierdza tę tezę. Amerykański ekonomista Gary Becker, laureat nagrody Nobla w 1992 r., twierdzi, że to nie baza materialna, lecz czło­wiek stanowi podstawę kapitału, zaś postęp i rozwój społeczny zależą od mocnej pozycji rodziny. Obliczył mianowicie, że rodzina i praca w niej wykonywana przynoszą aż 30 procent dochodu narodowego. Obalił tym samym, między innymi, mit o "niepracującej matce" w rodzinie. Zatem troska o rodzinę i o matkę leży w interesie nas wszystkich! Również w interesie ekonomicznym.

Moi Drodzy!

Nasze rodziny i ich bolączki, ich trudną sytuację moralną i społeczną polecamy Bożej Opatrzności przez wstawiennictwo św. Stanisława - Dobrego Pasterza rodzin. Niech On nam wyjedna potrzebne łaski, abyśmy "naśladowali Chrystusa" i wytrwale swoim życiem głosili prawdę Ewangelii, w tym również prawdę o małżeństwie i rodzinie.

"Kościele w Europie... Niech zatem głoszenie Jezusa, które jest Ewangelią nadziei, będzie twą chlubą i racją twego istnienia. Z odnowionym zapałem żyj dalej tym samym duchem misyjnym, który przez dwadzieścia wieków, począwszy od przepowiadania apostołów Piotra i Pawła, ożywiał tak licznych świętych, autentycznych ewangeliza­torów kontynentu europejskiego".

(Jan Paweł II, Ecclesia in Europa, nr 45)

Untitled Document

kwiecień - czerwiec 2004

 Akta Konferencji Episkopatu Polski

Chrześcijańska odpowiedzialność za Ojczyznę,
Apel biskupów polskich o odpowiedzialność za przyszłość Polski i Europy w obliczu wstąpienia Polski do struktur Unii Europejskiej

Akta Biskupa Tarnowskiego
Z życia diecezji
Odznaczenia-jubileusze-zwolnienia-nominacje
Zmarli kapłani

Kapłani zmarli w 2003 roku

Uroczystości pogrzebowe śp. biskupa Józefa Gucwy
Opracowania
Warto przeczytać...

Ks. Andrzej Michalik, Czym jest katolicyzm?