Ks. Janusz Królikowski

Antykoncepcja materia grzechu i duszpasterstwo w konfesjonale

Ks. Janusz KRÓLIKOWSKI przedstawia istotne elementy nauczania Urzędu Nauczycielskiego Kościoła o materii grzechu antykoncepcji oraz podaje propozycje sposobów podejmowania tego problemu w duszpasterstwie w konfesjonale.


Treść
1. Wprowadzenie.
2. Materia grzechu antykoncepcji.
3. Norma moralna w praktyce duszpasterskiej.
3.1. Miłość duszpasterska.
3.2. <>.
3.3. Sumienie.
3.4. Łagodność duszpasterska.


1. Wprowadzenie

Problem antykoncepcji nie jest tylko problemem współczesnego życia małżeńskiego, lecz jest także problemem współczesnych kapłanów, co szczególnie weryfikuje się w praktyce spowiedniczej. Chociaż z różnych punktów widzenia, to jednak wszyscy jesteśmy jakoś uwikłani w ten problem. Antykoncepcja jest dzisiaj prawdopodobnie najpowszechniejszym problemem moralnym w Kościele i jego zasięg ciągle się poszerza.
W niniejszych rozważaniach chodzi mi przede wszystkim o refleksję ukierunkowaną na praktyczne podejście do antykoncepcji w duszpasterstwie w konfesjonale. Można dzisiaj, obok poprawnego rozwiązywania tej kwestii, zauważyć także szeroką obecność i rozwijanie się postaw niewłaściwych, nieuzasadnionych teologicznie i duszpastersko, przesadnych, zniechęcających bądź do samej spowiedzi, bądź do poważnego traktowania grzechu antykoncepcji w spowiadaniu się. Z jednej strony stosuje się przesadny rygoryzm, którego przejawami są stosowane przez spowiedników groźby, wymuszanie w czasie spowiedzi osobnych przyrzeczeń, wyjątkowo <> pokuty, a nawet odmawianie rozgrzeszenia. Z drugiej strony często pojawia się nieśmiałość w podejmowaniu tego problemu, nieumiejętność zastosowania do niego zasad teologicznych lub też nawet zupełny laksyzm w tym względzie.
Sytuacji tej towarzyszą dzisiaj, nie pozostające bez wpływu na traktowanie tego problemu, głosy, które podnoszą wątpliwości odnośnie do nauczania, jakie zawarł papież Paweł VI w encyklice Humanae vitae i jakie jest konsekwentnie potwierdzane w nauczaniu papieża Jana Pawła II, czego ostatnim wyrazem jest encyklika Evangelium vitae. Niejednokrotnie uważa się, że nauczanie Kościoła dotyczące antykoncepcji jest przesadnie sztywne i nieprzejednane. Są tacy, którzy twierdzą, że z powodu radykalnego odrzucenia antykoncepcji Kościół może utracić zaufanie wielkiej liczby wierzących. W skrajnych przypadkach twierdzi się, że nauczanie normy moralnej, jaką ogłasza Humanae vitae i późniejsze nauczanie Kościoła, jest tylko pewnym wyborem historycznym, który można by jeszcze zmienić i w ten sposób raz na zawsze rozwiązać cały problem.
Aby zająć właściwe stanowisko wobec tych trudnych i złożonych kwestii, należy uwzględnić przede wszystkim, jaki charakter, z teologicznego punktu widzenia, posiada norma moralna ogłoszona w Humanae vitae i jaka jest materia grzechu antykoncepcji (ciężka czy lekka). Teologiczny charakter normy i materia grzechu określa z kolei między innymi w jakim kierunku powinna iść refleksja nad antykoncepcją i według jakich zasad można by podjąć jej reinterpretację. Charakter normy i materia grzechu określa jednak przede wszystkim zasady, według jakich należałoby rozwiązywać problem antykoncepcji w duszpasterstwie w konfesjonale.
Aby pomóc w zajmowaniu takiego stanowiska wobec antykoncepcji, w tych rozważaniach zwracam więc uwagę na istotne elementy nauczania Urzędu Nauczycielskiego Kościoła o materii grzechu antykoncepcji oraz na propozycje sposobów podejmowania tego problemu w duszpasterstwie w konfesjonale, które również wynikają z tego nauczania.

2. Materia grzechu antykoncepcji

Jeśli chodzi o niniejsze rozważania, to stawiają sobie za cel postawienie odpowiedzi na pytanie, czy w świetle nauczania Urzędu Nauczycielskiego Kościoła antykoncepcja jest materią ciężką czy lekką grzechu? Uwzględniam tu tylko nauczanie <>, to znaczy takie, którego autorem jest papież i sobór powszechny, gdyż posiada ono najwyższy autorytet i w pełni wystarcza do odpowiedzi na postawione pytanie.
Według większości moralistów ocena moralna antykoncepcji jako materii ciężkiej grzechu jest przyjmowana powszechnie, a encyklika Castii connubi papieża Piusa XI jest jej uroczystym i zdecydowanym potwierdzeniem. Papież stwierdza w tym względzie: "Nie może być żadnej racji, nawet najpoważniejszej, która mogłaby uczynić zgodnym z naturą i właściwym to, co jest wewnętrznie przeciw naturze. Ponieważ więc akt małżeński, ze swej własnej natury, jest ukierunkowany na zrodzenie potomstwa, ci, którzy w jego odbyciu czynią go do tego niezdolnym, działają przeciw naturze, popełniając czyn niewłaściwy i wewnętrznie niegodziwy (intrinsece inhonestum)". Począwszy od tej wypowiedzi, mówiąc o antykoncepcji Urząd Nauczycielski Kościoła mówi o niej jako o czynie "wewnętrznie niegodziwym".
Pius XI tak wyjaśnia ciężar moralny tego czynu: "Kościół katolicki... głośno ogłasza za pośrednictwem Naszego słowa w znaku swojej Boskiej misji i ponownie stwierdza, że jakiekolwiek użycie małżeństwa, w którym przez złość ludzką akt ludzki byłby pozbawiony swojej naturalnej mocy prokreacyjnej, występuje przeciw prawu Boga i natury oraz że ci, którzy ośmielają się popełniać tego typu działania, czynią się winnymi ciężkiej winy (et eos qui tale quid commiserint gravis noxae labe commaculari)".
W pewnych interpretacjach nauczania Piusa XI i późniejszego nauczania Kościoła pojawia się pogląd, że Urząd Nauczycielski Kościoła podtrzymał pierwszą część nauczania zawartego w encyklice Casti connubii, ale nie podjął drugiej jego części, w której jest mowa o antykoncepcji jako "ciężkiej winie". Interpretacja ta opiera się na fakcie, że w nauczaniu Kościoła nie pojawiało się nawiązanie bezpośrednie do tej drugiej części wypowiedzi papieskiej. W związku z tym, zdaniem niektórych interpretatorów, antykoncepcja nie powinna być uważana za materię ciężką grzechu, a więc użycie środków antykoncepcyjnych nie byłoby grzechem ciężkim. Podobne interpretacje pojawiają się także w praktyce duszpasterskiej i spowiedniczej, dlatego problem zasługuje na szersze przeanalizowanie w odniesieniu do tego, co znajdujemy w późniejszych wypowiedziach Urzędu Nauczycielkiego Kościoła.
Jeśli chodzi o nauczanie encykliki Casti connubii, to znalazło ono bezpośrednie potwierdzenie w nauczaniu Soboru Watykańskiego II w Konstytucji Gaudium et spes, gdzie czytamy: "Synom Kościoła... nie wolno w regulowaniu urodzeń schodzić z drogi, które odrzuca Urząd Nauczycielski w wyjaśnianiu prawa Bożego". To zadanie soborowe w sławnym przypisie 14 odwołuje się do całego zacytowanego wyżej fragmentu encykliki Piusa XI, a więc i do stwierdzenia "ciężkiej winy" antykoncepcji. Jest to najbardziej autorytatywne i uroczyste potwierdzenie całego nauczania Piusa XI, którego ranga musi być uznana i przyjęta w Kościele.
Szczególną oczywiście wartość w tym kontekście posiada encyklika Humanae vitae papieża Pawła VI z 28 lipca 1968 r. Na tym dokumencie opiera się całe późniejsze nauczanie Kościoła o regulacji urodzeń, a także o szczegółowym problemie antykoncepcji, szczególnie adhortacja papieża Jana Pawła II Familiaris consortio (22 listopada 1981 r.), która jest etapem w jej recepcji w Kościele.
Aby poznać rangę nauczania z encykliki Humanae vitae, trzeba przypomnieć niektóre wcześniejsze przygotowujące ją wypowiedzi Pawła VI. 23 czerwca 1964 r. z okazji życzeń, jakie składali papieżowi kardynałowie i pracownicy Kurii Rzymskiej, poinformował on o powołaniu i pracach specjalnej komisji, która z inicjatywy papieża Jana XXIII miała zająć się zbadaniem zagadnienia regulacji urodzin oraz wskazał na niektóre kwestie łączące się z tymi pracami i samym problemem. Papież podjął także zagadnienie oceny moralnej dróg i środków regulacji urodzeń; mówił, że jest to "problem skrajnie ciężki dotyka samych początków życia ludzkiego... Jest to problem skrajnie złożony i delikatny".
Po opublikowaniu encykliki Humanae vitae papież poświęcił jej 31 lipca 1968 r. specjalne przemówienie w czasie audiencji ogólnej, które stanowi ważny komentarz do tego dokumentu.
W odniesieniu do naszego problemu szczególnie ważne są następujące stwierdzenia papieskie. Na początku papież mówił: "Jest to wyjaśnienie podstawowego rozdziału życia osobistego, małżeńskiego, rodzinnego i społecznego człowieka", a na końcu podkreślał z wielkim naciskiem: "Jest to... kwestia szczególna, która podejmuje skrajnie delikatny i ciężki problem życia ludzkiego".
Zagadnienie zostało więc zaliczone do zagadnień o największym znaczeniu, tak z istotowego, jak i moralnego punktu widzenia, a jego ważnym elementem jest potępienie moralne antykoncepcji. Ważnym potwierdzeniem rozwiązania podanego w encyklice Humanae vitae jest dramatyczna powaga papieża przy ogłaszaniu tego dokumentu, aby potwierdzić prawdę o zamyśle Bożym w stosunku do życia i prawdy moralne, jakie z niego wynikają i mu służą. Paweł VI mówił na temat uczuć, jakie mu towarzyszyły w ogłaszaniu tej encykliki: "Pierwszym uczuciem było uczucie naszej bardzo poważnej odpowiedzialności... Zwierzę się wam, że takie uczucie sprawiło mi wiele cierpień duchowych. Nigdy nie czuliśmy ciężaru Naszego urzędu, jak w tym przypadku".
Jest oczywiste, że sama regulacja urodzeń i jej rozwiązanie stanowiły dla Pawła VI szczególnie ważny problem, tak że nie można w tym przypadku stawiać hipotezy małego nieporządku moralnego antykoncepcji, który stanowiłby jedynie materię grzechu lekkiego. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że antykoncepcja stanowiła dla niego materię ciężką grzechu.
Teza ta wymaga jednak pogłębienia w odniesieniu do treści uznania antykoncepcji za materię ciężką grzechu. Chodzi więc o określenie, na czym polega <> antykoncepcji, gdyż tylko na tej podstawie można stwierdzić jej charakter moralny i ocenić jej ciężar. Aby dokonać takiej analizy, trzeba odwołać się przede wszystkim do nauczania papieża Jana Pawła II, który rozwinął i pogłębił nauczanie zawarte w encyklice Humanae vitae. Stało się to możliwe m.in. dzięki rozwojowi nauk o człowieku oraz antropologii filozoficznej w jej wersji personalistycznej, które mają decydujące dzisiaj znaczenia dla określenia znaczeń i wartości płciowości ludzkiej. Nie bez znaczenia pozostaje też rozwój teologii moralnej, jaki nastąpił po Soborze. Jednym z elementów tego rozwoju jest na przykład koncepcja płciowości ludzkiej jako języka (<>), to znaczy zmysłowego wyrażenia rzeczywistości wewnętrznych osoby w relacjach interosobowych. Koncepcja ta ma duże znaczenie dla pogłębienia i uzasadnienia wymagań etycznych wynikających z płciowości, ze szczególnym odniesieniem do współżycia płciowego.
Aby ująć problem dla potrzeb tego artykułu, wystarczy odwołać się do niektórych elementów nauczania obecnego Papieża w relacji do wcześniejszych wypowiedzi Urzędu Nauczycielskiego Kościoła.
Pierwszą kwestią, jaką należy określić w ramach określania specyficznego zła antykoncepcji, jest właściwe umiejscowienie aktu małżeńskiego w ramach życia małżeńskiego. W Konstytucji soborowej Gaudium et spes akt małżeński jest widziany jako uprzywilejowane i typowe wyrażenie miłości małżeńskiej, a miłość małżeńska ze swej natury jest ukierunkowana na przekazywanie życia, czyli na prokreację. Jeśli więc chodzi o akt małżeński, to wartościami, które w nim wchodzą w grę, są <> i <<życie>>, a więc wartości ludzkie o podstawowym i nienaruszalnym znaczeniu.
Paweł VI w ciągłości z tym nauczaniem soborowym uzupełnia je nauczaniem o <> aktu małżeńskiego, wyprowadzając z dwóch znaczeń, jakie należą do natury tego aktu, to znaczy znaczenia jednoczącego i znaczenia prokreacyjnego, wymagania etyczne: "Nauczanie to... jest oparte na nierozerwalnym związku... między dwoma znaczeniami aktu małżeńskiego: znaczeniem jednoczącym i znaczeniem prokreacyjnym. Ze swej wewnętrznej struktury akt małżeński, jednocząc małżonków dogłębnym węzłem, czyni ich zdolnymi do zrodzenia nowego życia według praw wypisanych w samej naturze mężczyzny i kobiety. Utrzymując te dwa istotne aspekty, jednoczący i prokreacyjny, akt małżeński zachowuje integralnie sens wzajemnej i prawdziwej miłości oraz jego ukierunkowanie na najwyższe powołanie człowieka do ojcostwa". Tekst ten wpisuje się w głęboki związek między miłością i życiem, jaki wcześniej został określony przez Papieża, gdy omawiał cechy chrakterystyczne miłości małżeńskiej i jest jakby jego zastosowaniem do konkretnego zagadnienia aktów małżeńskich.
Na tej samej linii sytuuje się nauczanie papieża Jana Pawła II, jakie zawarł w Adhortacji apostolskiej Familiaris consortio, gdzie czytamy: "Całkowity dar z ciała byłby zakłamaniem, jeśliby nie był znakiem i owocem pełnego oddania osobowego, w którym jest obecna cała osoba, również w swym wymiarze doczesnym. Jeżeli człowiek zastrzega sobie coś dla siebie lub rezerwuje sobie możliwość zmiany decyzji w przyszłości, już przez to samo nie oddaje się całkowicie". Ta "logika daru" zostaje zastosowana bardzo ściśle i konsekwentnie, gdy Papież podejmuje zagadnienie antykoncepcji i obnaża jej destrukcyjny charakter dla wielu wartości ludzkich, małżeńskich i moralnych: "Kiedy małżonkowie, uciekając się do środków antykoncepcyjnych, oddzielają od siebie dwa znaczenia, które Bóg Stwórca wpisał w naturę mężczyzny i kobiety i w dynamizm ich zjednoczenia płciowego, zajmują postawę <> zamysłu Bożego i <> oraz poniżają płciowość ludzką, a wraz z nią osobę własną i współmałżonka, fałszując wartość <> daru z siebie. W ten sposób naturalnej <>, która wyraża obopólny, całkowity dar małżonków, antykoncepcja narzuca <> obiektywnie sprzeczną, czyli taką, która nie wyraża całkowitego oddania się drugiemu; stąd pochodzi nie tylko czynne odrzucenie otwarcia się na życie, ale również sfałszowanie wewnętrznej prawdy miłości małżeńskiej, powołanej do całkowitego osobowego daru".
Tak można schematycznie ująć destrukcyjne skutki antykoncepcji:
1) odrzucenie uznania się <> i <> Boga w przekazywaniu życia;
2) <> w stosunku do zamysłu Bożego;
3) upokorzenie płciowości ludzkiej oraz osoby własnej i małżonka;
4) zafałszowanie języka ciała aż do uczynienia go obiektywnie sprzecznym;
5) wymazanie odniesienia do wartości życia;
6) zranienie miłości małżeńskiej (<>).
W antykoncepcji mamy więc do czynienia z <> mówionym życiu, które jest równocześnie <> mówionym Bogu Stwórcy. Mamy tu do czynienia z ważnym aspektem antykoncepcji, który wskazuje na powagę teologiczną tego zagadnienia. Błędem jest częste redukowanie tego zagadnienia do jednego z tak zwanych problemów <> ludzkich, który jakoby nie ma żadnego związku z Bogiem. Już Paweł VI pisał w Humanae vitae: "Akt wzajemnej miłości dokonany z uszczerbkiem dla zdolności przekazywania życia... pozostaje w sprzeczności zarówno z planem Bożym, według którego małżeństwo zostało ustanowione, jak i wolą pierwszego Autora życia ludzkiego. Jeśli więc ktoś korzysta z daru Bożego pozbawiając go, choćby tylko częściowo, właściwego mu znaczenia i celowości, działa wbrew naturze tak mężczyzny, jak i kobiety, a także wbrew głębokiemu ich zjednoczeniu. I właśnie dlatego sprzeciwia się też planowi Boga i Jego świętej woli".
Ważny rozwój nauczania papieża Jana Pawła II odnośnie do natury antykoncepcji i jej zła moralnego znajduje się w jednej z jego katechez w cyklu Mężczyzną i niewiastą stworzył ich z 1984 r., w której zwraca uwagę na ważną z punktu widzenia personalistycznego i moralnego różnicę między "panowaniem nad światem" i "panowaniem nad sobą" ("samopanowaniem"). Antykoncepcja, sprowadzona do zakresu "panowania nad światem", obraża godność człowieka w bardzo szerokim znaczeniu. "Rozszerzenie metod <> stwierdza Papież narusza natomiast konstytutywny wymiar osoby, pozbawia człowieka właściwej mu podmotowości działania, a czyni go przedmiotem manipulacji".
Stwierdzenia te stają się zrozumiałe w świetle natury aktu małżeńskiego rozważanego na poziomie personalistycznym i teologicznym, które są ze sobą nierozerwalnie powiązane, wynikając z "objawienia ciała", to znaczy z jego natury i powołania.
Na poziomie personalistycznym decydującą pozostaje relacja dwóch znaczeń aktu małżeńskiego. "Nie można w nim wyjaśnia Ojciec Święty sztucznie odrywać znaczenia miłości od znaczenia (tzn. znaku) potencjalnego rodzicielstwa. Do wewnętrznej prawdy aktu małżeńskiego należy jedno i drugie: jedno realizuje się wraz z drugim, i poniekąd jedno poprzez drugie... W takim razie więc akt małżeński, wyzuty ze swej wewnętrznej prawdy, pozbawiony sztucznie znaczenia potencjalnego rodzicielstwa, przestaje również być aktem miłości".
Na poziomie teologicznym antykoncepcja poniża prawdę sakramentu małżeństwa, o ile zjednoczenie małżeńskie ma być jego autentycznym wyrażeniem, które opiera się na miłości, z niej wyrasta i do niej prowadzi. Papież wyjaśnia: "<> (ciała) ma doniosłe znaczenie międzyosobowe, zwłaszcza gdy chodzi o wzajemne odniesienie mężczyzny i kobiety. Co więcej... mowa ciała ma w tym wypadku wypowiadać do pewnego stopnia prawdę sakramentu, uczestnicząc w odwiecznym planie Miłości".
Ta dwupoziomowa analiza natury aktu małżeńskiego pozwala Ojcu Świętemu na takie określenie specyficznego zła antykoncepcji: "Można powiedzieć, że w wypadku sztucznego oderwania tych znaczeń od siebie (tzn. znaczenia jednoczącego i znaczenia prokreacyjnego), dokonuje się w akcie małżeńskim rzeczywiste zespolenie cielesne, ale zespolenie to nie odpowiada wewnętrznej prawdzie i godności zjednoczenia osobowego: <>. Zjednoczenie takie domaga się bowiem, aby <> była wypowiedziana wzajemnie w integralnej prawdzie swego znaczenia. Jeśli tej prawdy brak, wówczas nie można mówić ani o prawdzie posiadania siebie, ani też o prawdzie wzajemnego oddania i przyjęcia siebie przez osoby. Takie zakłócenie wewnętrznego ładu zjednoczenia małżeńskiego, które sięga głęboko w sam porządek osobowy, jest istotnym złem antykoncepcji".
Nauczanie Magisterium Kościoła stale potwierdza, że antykoncepcja jest bezpośrednim naruszeniem porządku moralnego dotyczącego płciowości, a na jego ciężar wskazuje powtarzające się stwierdzenie, że chodzi o czyn "wewnętrznie niegodziwy". Według doktryny Kościoła w akcie małżeńskim są zaangażwane wartości o kapitalnym i fundamentalnym znaczeniu dla osoby i małżeństwa. Antykoncepcja narusza te wartości w sposób bardzo poważny, a nawet może je zupełnie zniszczyć.
Na powagę ciężaru materii grzechu antykoncepcji wskazuje także częstotliwość, z jaką powraca ten problem w nauczaniu papieskim oraz nacisk, z jakim jest demaskowana jego złość.
W ostatnim czasie problem antykoncepcji nabrał szczególnych wymiarów, jeśli chodzi o jego "skutki społeczne". Chociaż problem ten nie dotyczy wprost <> antykoncepcji, to jednak ze względu na jego zasięg nie jest problemem obojętnym z moralnego punktu widzenia. Antykoncepcja z problemu w pewnym sensie indywidualnego, tzn. problemu dotyczącego konkretnych małżonków, na podstawie szczególnych motywów i sytuacji stała się już problemem społecznym, a ostatnio staje się nawet problemem politycznym na skalę międzynarodową, szczególnie w relacji krajów rozwiniętych i krajów rozwijających się. Niekiedy problem jest tak przedstawiany i wyolbrzymiany, że mówi się o "bombie demograficznej" i śmierci wszystkich z powodu głodu spowodowanego nadmiernym przyrostem liczby ludności na świecie. W tym kontekście szeroko propaguje się m.in. antykoncepcję jako środek do rozwiązania tego problemu.
Papież demaskuje tę postawę jako "spisek przeciw życiu" i tak ją opisuje: "Niezależnie od intencji, które bywają różne i mogą się nawet wydawać przekonywujące czy wręcz powoływać się na zasadę solidarności, stoimy tu w rzeczywistości wobec obiektywnego <>, w który zamieszane są także instytucje międzynarodowe, zajmujące się propagowaniem i planowaniem prawdziwych kampanii na rzecz upowszechnienia antykoncepcji, sterylizacji i aborcji. Nie można na koniec zaprzeczyć, że również środki społecznego przekazu biorą często udział w tym spisku, utwierdzając w opinii publicznej ową kulturę, która uważa stosowanie antykoncepcji, sterylizacji, aborcji, a nawet eutanazji za przejaw postępu i zdobycz wolności, natomiast postawę bezwarunkowej obrony życia ukazują jako wrogą wolności i postępowi".
Mamy więc do czynienia z pojawieniem się dzisiaj "mentalności antykoncepcyjnej", która odrzuca każde dziecko, które nie jest chciane przez rodziców, oraz otwiera drogę do przyjęcia sterylizacji i przerywania ciąży jako normalnej drogi regulacji urodzin. Prowadzi to z kolei do propagowania eutanazji oraz do jej uprawomocnienia. Jest więc łatwo uzasadnić, dlaczego Kościół potępia antykoncepcję na poziomie ogólnym, a nie tylko w odniesieniu do małżonków odwołujących się do niej w swoim życiu.

3. Norma moralna w praktyce duszpasterskiej

Problem specyficznego zła antykoncepcji jest bardzo trudny do wyjaśnienia z filozoficznoteologicznego punktu widzenia. Wielu kapłanówspowiedników a nawet wielu teologów moralistów wpadło w pułapkę zbytnich uproszczeń w wyjaśnianiu tego zagadnienia. Trudności, jakie napotykamy w nauczaniu normy moralnej z encykliki Humanae vitae, wynikają właśnie z tego powodu, że jest to problem bardzo złożony. Za encykliką Pawła VI i za nauczaniem Jana Pawła II, który wiernie troszczy się o jej recepcję, stoi cały skomplikowany system filozoficznoteologiczny, którego przedstawienie i wyjaśnienie wymaga wielkiego zaangażowania spekulatywnego, które jest praktycznie niemożliwe w ramach posługi w konfesjonale czy nawet w ramach katechezy lub kursu przedmałżeńskiego. W związku z tym w praktyce duszpasterskiej należy odwołać się do zasad ogólnych nauczania papieskiego oraz wskazać na zaufanie do nauczania moralnego Kościoła, troszczącego się o zachowanie prawa Bożego oraz służącego godności człowieka i jego prawom. Aby to odwołanie się odnosiło właściwy skutek, trzeba włączyć w nie kilka postaw szczegółowych, które są ważne tak w odniesieniu do antykoncepcji, jak i całego duszpasterstwa w konfesjonale.

3.1. Miłość duszpasterska

Pierwszorzędną postawą, jaką powinien charakteryzować się spowiednik wobec małżonków odwołujących się do antykoncepcji w ich współżyciu powinna być postawa szacunku i miłości, zwłaszcza w tych przypadkach, gdy przeżywają oni trudności osobiste, ekonomiczne, społeczne, itp., które utrudniają realizację nomy moralnej, na jaką wskazuje encyklika Humanae vitae.
Spowiednik w Kościele jest powołany do naśladowania Chrystusa w swojej miłości duszpasterskiej. W sposób szczególny chodzi tutaj z jednej strony o naśladowanie Jego miłości, zrozumienia, cierpliwości i miłosierdzia, a z drugiej strony jasności i zdecydowania w głoszeniu prawdy i wymagań moralnych, których zachowywanie jest warunkiem prawdziwego i pełnego życia ludzkiego jak również wzrostu w świętości chrześcijańskiej. Ewangelie poświadczają jednoznacznie, że w postawie Jezusa prawda i miłosierdzie przenikają się i tworzą Jego jedno oblicze. Charakter paradygmatyczny dla spowiednika wszystkich miejsc i wszystkich czasów posiadają słowa Jezusa skierowane do kobiety cudzołożnej: "Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?... I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz!" (J 8,1011). Jezus niezmiennie i konsekwentnie nazywa po imieniu dobro i zło, nie pozostawiając nawet cienia wątpliwości co do prawdy moralnej. W sposób integralny z troską o prawdę łączy postawę miłości miłosiernej, która niejako jest pełnią prawdy wobec grzesznika.
W duszpasterstwie w konfesjonale i w trosce o człowieka przeżywającego trudności z realizacją norm moralnych należy łączyć postawę nazywania po imieniu dobra i zła oraz postawę miłości, cierpliwości i miłosierdzia. Papież Paweł VI w encyklice Humanae vitae bardzo jasno wskazał na konieczność takiej właśnie postawy: "Jeśli wybitną formą miłości wobec dusz jest nie pomniejszanie w niczym zbawczej nauki Chrystusa, to ta postawa powinna łączyć się z wyrozumiałością i miłością, których przykład dał nam Chrystus rozmawiając i przebywając z ludźmi. Przyszedł bowiem nie po to, aby sądzić świat, ale aby go zbawić; był On wprawdzie nieprzejednany wobec grzechu, ale cierpliwy i miłosierny dla grzeszników. Niech więc małżonkowie przeżywający trudności odnajdą w słowie i sercu kapłana jakby odbicie głosu i miłości naszego Odkupiciela".

3.2. <>

Norma moralna z Humanae vitae odnośnie do antykoncepcji zabrania aktu <>, czyli nie dopuszcza wyjątków. Encyklika wyjaśnia: "W rzeczywistości bowiem chociaż niekiedy wolno tolerować mniejsze zło moralne dla uniknięcia jakiegoś większego zła lub dla osiągnięcia większego dobra, to jednak nigdy nie wolno, nawet dla najpoważniejszych przyczyn, czynić zła, aby wynikło z niego dobro. Innymi słowy, nie wolno obrać za przedmiot aktu woli tego, co ze swojej istoty narusza ład moralny a co tym samym należy uznać za niegodne człowieka nawet w wypadku, jeśli zostaje to dokonane w zamiarze zachowania lub pomnożenia dóbr poszczególnych ludzi, rodziny czy społeczeństwa".
Nauczanie to opiera się na tradycyjnym w moralności chrześcijańskiej rozróżnieniu między normami <> (które coś polecają) i normami <> (które czegoś zabraniają). Ta sama tradycja potwierdza, że normy negatywne, zabraniając czynów wewnętrznie nieuporządkowanych, nie dopuszczają wyjątków. Czyny tego rodzaju są nieuporządkowane moralnie ze względu na samą ich wewnętrzną strukturę, a więc w sobie i przez się, gdyż negują one osobę w jej specyficznej godności. Z tego powodu czyny te nie mogą zostać <> moralnie przez żadną intencję i przez żadną okoliczność, które nie są w stanie zmienić ich struktury.
Dla rozwiązania tego problemu w konfesjonale trzeba zawsze uwzględniać inne rozróżnienie znane w chrześcijańskiej tradycji moralnej, a mianowicie rozróżnienie (nie rozdzielenie) między nieporządkiem moralnym i winą podmiotową. Jeśli chodzi o ocenę podmiotowej postawy moralnej (nie pomijając oczywiście odniesienia do normy, która zabrania antykoncepcji jako czynu wewnętrznie nieuporządkowanego) należy uwzględnić różne czynniki oraz aspekty konkretnego działania osoby: intencje, motywacje, okoliczności życiowe, a zwłaszcza to wszystko, co może kształtować sumienie osoby i jej wolną wolę. Sytuacja podmiotowa, chociaż nigdy nie może zmienić jakości moralnej czynu wewnętrznie nieuporządkowanego, to jednak w różnym stopniu może wpływać na odpowiedzialność osoby, która dokonuje czynu. W teologii moralnej rozwinął się w tym kontekście wykład o <> w odniesieniu do odpowiedzialności podmiotowej. Nie należy oczywiście mieszać tego wykładu z pojawiającym się niekiedy błędnym wykładem o <>, jaki usiłuje się stosować także do problemu antykoncepcji. Ta zasada ogólna odnosi się także do antykoncepcji.

3.3. Sumienie

Często zdarzają się przypadki, że stosujący antykoncepcję powołują się na zgodność takiej postawy z ich sumieniem; czasami także spowiednicy zostawiają ten problem sumieniom małżonków mówiąc, że jest to ich problem. W przypadku antykoncepcji nie można jednak odwołać się do wyłącznego sądu sumienia poszczególnych osób. Sumienie powinno być "czyste" (2 Tm 1,3) oraz jest powołane do jasnego "okazywania prawdy" (2 Kor 4,2), co odpowiada jego naturze, godności i celowości. Sumienie moralne chrześcijanina posiada wewnętrzną konfigurację eklezjalną, która otwiera je na nauczanie Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, jego zrozumienie i przyjęcie. Wynika to z faktu, że przynależność do Kościoła należy do istoty wiary chrześcijańskiej. Urząd Nauczycielski Kościoła natomiast posiada dar Ducha Chrystusa, który uzdalnia go do autentycznej służby na rzecz wiary i na rzecz stosowania jej w praktyce życia.
Zadaniem spowiednika jest pomaganie i troskliwe towarzyszenie małżonkom w formowaniu sumienia, by było ono zdolne do osądzania czynów zgodnie z prawdą. Do jego zadań należy także kształtowanie duchowości małżeńskiej, która jest konieczna do zrozumienia oraz przeżywania wymagań prawa Bożego. Jest to tym bardziej konieczne, jeśli uwzględni się współczesny, nieprzychylny życiu małżeńskiemu, kontekst społeczny i kulturowy.
Paweł VI tak pisał na ten temat w Humanae vitae: "Drodzy synowie, przemawiajcie pełni ufności, uważając za rzecz pewną, że Duch Święty, wspomagając Urząd Nauczycielski Kościoła w głoszeniu prawdziwej nauki, jednocześnie oświeca serca wiernych i zachęca ich do wyrażenia swojego przyzwolenia. Małżonków zaś uczcie niezbędnej drogi modlitwy i przygotowujcie ich należycie do tego, aby częściej, z głęboką wiarą przystępowali do Sakramentów Eucharystii i Pokuty oraz by nigdy nie upadali na duchu z powodu własnej słabości".

3.4. Łagodność duszpasterska

Mówiąc o postawach, jakimi powinien odznaczać się spowiednik w praktyce sakramentalnej, trzeba tu wspomnieć także o wielkim znaczeniu <<łagodności duszpasterskiej>>. Z jednej strony często łagodność spowiednika jest uważana za przejaw jego słabości lub nieodpowiedzialnego traktowania spowiedzi; z drugiej strony żaden spowiednik nie chce być uważany za laksystę i prawdopodobnie większość spowiedników sądzi, że lepiej mieć opinię rygorysty.
Propagując tego typu poglądy na korzyść rygoryzmu, zapomina się, że łagodność należy do samej natury duszpasterstwa w konfesjonale. Odkrycie łagodności jako podstawowego wymiaru teologii moralnej i pokutnej praktyki sakramentalnej jest być może największym odkryciem św. Alfonsa de Liguori. Ewolucja jego teologii przebiegała właśnie na przejściu od rygoryzmu moralnego do łagodności duszpasterskiej.
W Theologia moralis św. Alfonsa znajdujemy kilka ważnych kryteriów, które określają, w jaki sposób stosować łagodność w praktyce sakramentalnej. Spowiednik powinien pamiętać przede wszystkim o aksjomacie: sacramenta propter homines. Od spowiednika wymaga się następnie równowagi zbawczej między rygoryzmem i laksyzmem, która zapewnia wzrost w doskonałości i prowadzi do zbawienia. Wzrost w doskonałości wymaga od spowiednika, by był mądrze wymagający, a zbawienie zawsze sugeruje rozwiązania opierające się na łagodności.
Łagodność powinna wyrazić się konkretnie zarówno w elementach pokutnej praktyki sakramentalnej: w osądzeniu penitenta, w udzielanym rozgrzeszeniu i w wymaganiu zadośćuczynienia, jak również powinna być to postawa okazywana wszystkim kategoriom penitentów.
Celem łagodności duszpasterskiej powinno być zapewnienie sumieniom chrześcijańskim <> o charakterze psychologicznoreligijnym. Nie zakłada to oczywiście obniżenia wymagań ewangelicznych, uspokajania bez zaangażowania czy też zwolnienia z dążenia do doskonałości ewangelicznej.


Każdy problem ludzki może znaleźć ludzkie rozwiązanie. Można to z pewnością powiedzieć także o problemie antykoncepcji. Jest to problem ludzki, chociaż bardzo trudny i skomplikowany. Wystarczy jednak, że szuka się jego rozwiązania, a nie dąży do zatuszowania czy też stwierdzenia, że problem nie istnieje. Mam nadzieję, że te kilka uwag o antykoncepcji i o możliwym podejściu do tego grzechu w praktyce pokutnej przyczyni się do poszukiwania ludzkich rozwiązań tego złożonego problemu.