Raniero Cantalamessa

 "Jezus zaczął nauczać» Misterium Słowa Bożego w historii zbawienia



     Ojciec Raniero CANTALAMESSA, kapucyn, Kaznodzieja Domu Papieskiego, z właściwą sobie erudycją i duchową głębią wprowadza w rozważanie misterium Bożego Słowa: w życiu Jezusa, w życiu Kościoła i w życiu każdego chrześcijanina. Głębia misterium Słowa w historii zbawienia ukazana w analogii do misterium Eucharystii uzyskuje w rozważaniach Autora niemalże dotykalną postać.

Treść
1. Nauczanie w życiu Jezusa
2. Słowo Jezusa i słowo proroków
3. Słowo-wydarzenie i słowo-sakrament


 Po opisie chrztu Jezusa Marek Ewangelista notuje, że "Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: "Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»" (Mk 1,14n). Mateusz pisze krócej: "Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: "Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie»" (Mt 4,17).
 Tymi słowami rozpoczyna się "Ewangelia» rozumiana jako "dobra nowina Jezusa» - to znaczy jako "dobra nowina» przyniesiona przez Jezusa, a nie tylko jako "dobra nowina o Jezusie». Ewangeliści mówią: "Jezus zaczął nauczać i mówić: Nawracajcie się...»; podkreślają więc dwie rzeczy: po pierwsze, fakt, że Jezus nauczał; po drugie, treści nauczane, wśród których na pierwszym miejscu jest nawrócenie. Zajmiemy się nie tyle tym, co Bóg mówi, ile wstrząsającym faktem, że Bóg mówi do nas: mówieniem Boga. Ponieważ jednak w Piśmie Świętym Bóg mówi także o swoim słowie, to znaczy mówi (i to z jaką mocą!) o swoim mówieniu do ludzi, nasze rozważanie skupi się nie na jakimś abstrakcyjnym i czysto "formalnym» temacie, ale przeciwnie, na temacie "rzeczywistym» i bardzo konkretnym, który znajduje się w samym sercu Pisma. "Przemówił Pan, Bóg nad bogami... nie milczy» - mówi Pismo Święte (Ps 50,1.3) w cichej i nieustannej polemice z bogami narodów, którzy "mają usta, ale nie mówią» (Ps 115,5). W tych rozważaniach chcemy z lękiem i drżeniem słuchać Boga, który mówi; chcemy przyjąć Jego pełne bólu wezwanie: "Posłuchaj, mój ludu, chcę przemawiać» (Ps 50,7).
 Mam zamiar nie tyle mówić o Słowie, ile pozwolić mówić Słowu; chcę czuwać, żeby ono nie stało się nigdy czystym "przedmiotem», ale by zawsze pozostało "podmiotem», który przemawia do nas z Boskim autorytetem, wobec którego możemy tylko zawołać z małym Samuelem: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha! (por. 1 Sm 3,11). Nic nie jest tak pewne jak to, że Bóg mówi; a jednak chcemy prosić: Mów, Panie!, ponieważ jest różnica między tym, że On mówi, a tym, że mówi do nas, że my słyszymy Jego głos. Dlatego naprawdę, z głębi serca, prosimy Go w tym momencie: Panie, nie pozwól, żebyśmy przerzucali stronice Twojego Pisma, nie spotykając Ciebie, "przechadzającego się» po raju Twoich Pism; my, nic nie znaczące stworzenia, ośmielamy się zapuścić na otwarte morze Twojej Mądrości; poślij Twoje boskie tchnienie, Ducha Świętego, abyśmy naprawdę mogli "wypłynąć na głębię» i przyjść do Ciebie po wodzie. Daj nam proste, zdolne do zachwytu serce, drżące radością na dźwięk Twego głosu, jak drżą z radości synowie na głos ojca, przyjaciele na głos przyjaciela i oblubienica na głos oblubieńca. Z oblubienicą z Pieśni nad Pieśniami prosimy: Daj nam usłyszeć Twój głos!

1. Nauczanie w życiu Jezusa

 Wyżej przytoczone ewangeliczne słowa wskazują na dokładnie określone czasem i miejscem wydarzenie: ma ono miejsce "w Galilei», "gdy Jan został uwięziony». Wydarzenie zamyka się w słowach: "Jezus zaczął nauczać». Słowa użyte przez Ewangelistów w tym miejscu podkreślają mocno, że chodzi o "początek», o coś nowego nie tylko w życiu Jezusa, lecz w samej historii zbawienia. Zaczyna się szczególny czas, nowy kairos zbawienia, który trwa przez około dwa i pół roku (od jesieni 27 do wiosny 30 roku po Ch.), to znaczy aż do Jego śmierci. To czas głoszenia Królestwa. Jezus przypisywał tej swojej działalności tak wielkie znaczenie, że powiedział, iż został namaszczony Duchem Świętym i posłany przez Ojca właśnie po to, "aby ubogim głosić dobrą nowinę» (por. Łk 4,18). Pewnego razu, gdy niektórzy chcieli Go zatrzymać, przynagla Apostołów, mówiąc: "Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem» (Mk 1,38).
 Mówiłem dotychczas o czasie nauczania; ale nie chodzi tylko o "czas»; chodzi także o "misterium». Nauczanie ma charakter "misterium» i w tym duchu chcemy je rozważać. Przez słowo "misterium» rozumiemy wydarzenie z życia Jezusa, które niesie zbawcze znaczenie i jako takie jest celebrowane przez Kościół w liturgii. To prawda, że nie ma specjalnego liturgicznego święta nauczania Jezusa (jak mamy święto narodzenia, przemienienia, śmierci, itp.); ale jest również prawdą, że w każdej celebrze liturgicznej Kościół wspomina nauczanie Jezusa. "Liturgia słowa», która jest integralną częścią każdej Mszy świętej, jest właśnie liturgicznym "uobecnieniem» Jezusa, który naucza. W Konstytucji o liturgii czytamy: "Chrystus jest obecny w swoim słowie, albowiem gdy w Kościele czyta się Pismo Święte, wówczas On sam mówi». Jak w historii, po głoszeniu królestwa Bożego, Jezus poszedł do Jerozolimy, aby ofiarować się Ojcu, tak w liturgii, po głoszeniu na nowo Swego słowa, Jezus ponawia Swoją ofiarę w Eucharystii. Gdy na końcu Prefacji mówimy: "Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie: Hosanna na wysokości», znajdujemy się dokładnie w tym momencie, kiedy Jezus wchodzi do Jerozolimy, aby celebrować swoją Paschę; gdy kończy się czas nauczania i zaczyna się czas męki.
 Powiedziano, że Ewangelie powstały jako "historie męki, poprzedzone długim wstępem». To mówi nam jedną jedyną rzecz: Apostołowie rozumieli opowiadanie o tym, co Jezus "powiedział» jako wprowadzenie konieczne dla zrozumienia tego, co "zrobił», to znaczy Jego męki i śmierci. Kościół umieszczając liturgię słowa przed liturgią eucharystyczną w sensie ścisłym, zachował to następstwo, które wiąże ze sobą nauczanie i mękę, Słowo i Eucharystię.
 Nauczanie Jezusa jest więc "misterium», ponieważ nie jest tylko objawieniem prawdy, ale wyjaśnia samo "misterium» osoby Chrystusa; ma podstawowe znaczenie zarówno dla zrozumienia tego, co go poprzedza: misterium wcielenia, jak i tego, co po nim następuje: misterium paschalnego. Bez słowa Jezusa te wydarzenia byłyby nieme.

2. Słowo Jezusa i słowo proroków

 Początek Listu do Hebrajczyków pomaga nam poszerzyć nasz horyzont i kontemplować nauczanie Jezusa, nie tylko w kontekście Jego ziemskiego życia, ale w kontekście całej historii zbawienia: "Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna» (Hbr 1,1-2).
 W czym tkwi różnica między słowem proroków a słowem Syna? Prorocy wprowadzali swoje słowa przy pomocy formuł: "Tak mówi Pan», lub: "Wyrocznia Pana!». Jezus rozpoczyna mówiąc: "Ja wam powiadam». Więcej, Jezus niejeden raz wzmacnia to swoje "Ja», poprzedzając wypowiedź słowem Amen: "Zaprawdę (Amen), powiadam wam...» (Mk 3,28). Nie spotyka się tego nigdzie w literaturze hebrajskiej. "W Amen, które poprzedza "ja wam powiadam», jest zawarta w zarodku cała chrystologia" (H. Schlier); tym słowem Jezus wyraża całkowitą pewność mówienia w imieniu Boga, z władzą Boga.
 Jezus mówił w imieniu własnym, a nie komentował nauczycieli, jak to czynili wszyscy rabini Jego czasów. Stawiał się nawet ponad Pismem, nie wahając się w razie potrzeby poprawić je i udoskonalić; całe Jego Kazanie na Górze zbudowane jest według schematu: "Słyszeliście, że powiedziano...; a Ja wam powiadam» (por. Mt 5,21nn). Wrażenie, jakie musiał robić taki sposób mówienia było ogromne. Było ono mniej więcej takie, jakby pewnego dnia jakiś kapłan, przemawiając do ludzi w kościele zaczął zmieniać Ewangelię, mówiąc: "Jezus Chrystus wam powiedział...; a ja wam mówię...». Dlatego zrozumiała jest reakcja słuchaczy: "Zdumiewali się Jego nauką: uczył bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie» (Mk 1,22). Wrażenie nowości, jakie robiło słowo Jezusa wyrażano najczęściej terminem "władza» (por. także Mk 11,28). Strażnik posłany, aby Go aresztować, mówił prosto: "Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał w ten sposób, jak ten człowiek przemawia» (J 7,46).
 Obok tej najwyższej władzy i tej całkowitej niezależności, zauważamy równocześnie także całkowitą zależność Jezusa. Mówi bowiem: "Moja nauka (słowo) nie jest moją, lecz Tego, który Mnie posłał» (J 7,16). "Nauka (słowo), którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca» (J 7,16). Jezus mówi: "Moja nauka (słowo) nie jest moją», a ponieważ - zauważa św. Augustyn - On sam jest "Słowem», to tak jakby powiedział: Ja nie jestem mój; Ja nie należę do siebie!
 Tajemnicą władzy Jezusa jest więc Jego posłuszeństwo i całkowite poddanie się Ojcu. Jezus mówi, że Jego słowa nie są Jego, lecz Ojca, i to Go stawia obok proroków; ale potem dodaje: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy» (J 10,30), i to Go stawia nieskończenie wyżej od wszystkich proroków! Jezus jest "odblaskiem chwały i odbiciem istoty» Ojca (por. Hbr 1,3); trochę później Kościół powie, że jest "współistotny» Ojcu. Różnica jest taka, że wcześniej, w Starym Testamencie, Bóg mówił do nas jakby za "pośrednictwem» osoby, teraz mówi do nas "osobiście», ponieważ Syn jest "Bogiem z Boga».
 Nowość nie dotyczy tylko sposobu mówienia Boga (przez Syna, zamiast przez proroków), ale także treści; dotyczy samego Boga. Abb  wypowiedziane przez tego Syna, w czasie Jego ziemskiego życia, odsłoniło dotąd nieznane "głębokości Boga», objawiło Trójcę! Jezus mówi: "Nikt nie zna Ojca, tylko Syn» (Mt 11,27). Rozumiemy te słowa w takim sensie, że przed Jezusem nikt nie mógł poznać, kim jest Ojciec; jednak ich znaczenie jest bardziej radykalne: nikt nie mógł poznać, że jest Ojciec, że Bóg jest Ojcem (prawdziwym Ojcem, prawdziwego Syna), zanim to objawił Jezus! Rzeczywiście - jak mówił św. Ireneusz - Jezus przyniósł na ziemię wielką nowinę przez to tylko, że przyniósł siebie! Objawienie i Objawiciel są, w Jezusie, tym samym; ten, kto mówi, jest także tym, o kim się mówi, a to dlatego, że "Bogiem było Słowo» (J 1,1). Mamy teraz "najlepsze potwierdzenie słowa proroków» i dobrze zrobimy zwracając na nie uwagę, jak na lampę, która świeci w ciemnym miejscu (por. 2 P 1,19).
 Pewnego dnia, po przeczytaniu fragmentu z proroka Izajasza w synagodze w Nazaret, Jezus odłożył zwój i powiedział: "Dziś spełniły się te słowa Pisma» (Łk 4,21). Nie tylko te szczególne słowa, lecz wszystkie Pisma wypełniły się w Jezusie; On jest "Tak» Boga na wszystkie obietnice i wszystkie proroctwa (por. 2 Kor 1,19). Syn, przez którego Bóg do nas przemówił, jest "dziedzicem wszystkich rzeczy» (por. Hbr 1,2), przede wszystkim rzeczy powiedzianych w Starym Przymierzu; On jest tym, kto "jednoczy» w sobie wszystkie Pisma. Baranek, który w Apokalipsie zbliża się, aby otrzymać z rąk tego, kto siedzi na tronie księgę, i który łamie jej pieczęcie (por. Ap 5), jest plastycznym obrazem mówiącym, że Jezus przez swoją śmierć wziął na własność Księgę Pism, że tylko On może w pełni ją wyjaśnić. Ona stała się "Jego» Księgą; On ją otrzymał od Ojca. Wszystkie słowa Prawa i Proroków połączyły się więc i jak wiele kropel wody zjednoczyły się w wielkim morzu, którym jest samo Słowo Boga - Syn.
 Paweł mówi, że Chrystus był "kresem» (to znaczy końcem i celem) Prawa (por. Rz 10,4); że wszystkie rzeczy Starego Testamentu zostały powiedziane "przez alegorię», to jest w odniesienu do Chrystusa (por. Ga 4,24), dla pożytku nas, żyjących na końcu czasów (por. 1 Kor 10,11). I tu rozjaśnia się wielka prawda: "Syn» nie znosi "proroków», ale ich przyjmuje; Nowy Testament nie odrzuca Starego, ale go wypełnia; sprawia, że przechodzi on od "litery» do "Ducha», przemienia go w "posługiwanie chwały» (por. 2 Kor 3,7nn). Swoją śmiercią-zmartwychwstaniem Jezus otwiera Stary Testament do tej pory zapieczętowany, odsłaniając jego prawdziwą treść: "Wtedy - po śmierci i zmartwychwstaniu - oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma» (Łk 24,45).
 Zatem dzisiaj słuchamy głosu Chrystusa także wtedy, gdy czytamy Prawo, Proroków i Psalmy; one "mówią o Nim» (por. Łk 24,27; J 5,39) i On mówi w nich. Liturgia wyraża to przekonanie nakazując nam słuchać w czasie Mszy świętej fragmentu Starego i fragmentu Nowego Testamentu. Św. Ambroży pisze: "Pij ze źródeł Starego i Nowego Testamentu, ponieważ z jednego i z drugiego pijesz Chrystusa... Pij Chrystusa, by pić Jego słowa: Jego słowem jest Stary Testament, Jego słowem jest Nowy Testament. Pije się boskie Pismo, więcej pochłania się boskie Pismo, gdy krew wiecznego Słowa zstępuje w żyły ducha i w moce duszy... Pij to słowo, ale pij je w jego własnym porządku: najpierw pij je ze Starego Testamentu, potem pij je szybko także z Nowego».

3. Słowo-wydarzenie i słowo-sakrament

 Autor Listu do Hebrajczyków pisał wiele lat po śmierci Jezusa, a więc wiele lat potem, jak Jezus zakończył nauczanie; a jednak, słyszeliśmy, że mówi: Bóg przemówił do nas przez Syna "w tych ostatecznych dniach». Uważa więc, że dni, w których żyje, stanowią część "dni Jezusa». Dlatego, nieco dalej, cytując słowa psalmu: "Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych», odnosi je do chrześcijan, mówiąc: Uważajcie bracia, żeby wśród was nie znalazł się ktoś o sercu przewrotnym i bez wiary, kto oddaliłby się od żyjącego Boga; zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, dopóki trwa "dziś» (por. Hbr 3,7n).
 Bóg więc mówi także dziś w Kościele, mówi "przez Syna». Ale jak i gdzie możemy usłyszeć ten "Jego głos»? Objawienie Boże zostało zamknięte; w pewnym sensie nie ma już słów Boga. Ale oto odkrywamy następne podobieństwo między Słowem i Eucharystią. Widzieliśmy, mówiąc o Eucharystii, że jest ona obecna w całej historii zbawienia: najpierw w Starym Testamencie jako figura, następnie w Nowym jako wydarzenie, a wreszcie w Kościele jako sakrament. Również ofiara Chrystusa dokonała się i spełniła na krzyżu; w pewnym sensie więc, nie ma już ofiar Chrystusa; a jednak wiemy, że jest jeszcze ofiara, jest nią jedyna ofiara Krzyża, która uobecnia się i działa w ofierze eucharystycznej; wydarzenie trwa w sakramencie, historia w liturgii. Rzecz podobna dzieje się ze Słowem Chrystusa: ono przestało istnieć jako wydarzenie, ale istnieje jeszcze jako sakrament.
 Spróbuję to wyjaśnić. W Piśmie Świętym, Słowo Boga (dabar), zwłaszcza w szczególnej formie słowa prorockiego, jest zawsze wydarzeniem; jest to "słowo-wydarzenie», to znaczy słowo, które stwarza, które tworzy zawsze coś nowego w historii. Powtarzające się wyrażenie: "Pan skierował słowo do...», można by przetłumaczyć: "Słowo Pańskie przyjęło konkretną formę w...» (Ezechielu, Aggeuszu, Zachariaszu, itd.).
 Takie słowo-wydarzenie trwa do Jana Chrzciciela; u Łukasza czytamy: "Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara..., skierowane zostało słowo Boże do (factum est verbum Domini super) Jana, syna Zachariasza, na pustyni» (Łk 3,1nn). Potem taka formuła znika zupełnie z Pisma Świętego, a na jej miejsce pojawia się inna; już nie: "factum est verbum Domini», ale: "Verbum caro factum est»: Słowo stało się ciałem (J 1,14). Słowo-wydarzenie ustępuje miejsca Słowu- osobie. Nigdy nie spotyka się zdania: "Słowo Boże skierowane zostało do Jezusa», ponieważ On jest Słowem. Przejściowe urzeczywistnienie Słowa Bożego u proroków zostaje zastąpione teraz przez pełne i ostateczne urzeczywistnienie. "Bóg - pisze św. Jan od Krzyża - jakby już zamilkł i nie ma już nic do powiedzenia. To bowiem, o czym częściowo mówił dawniej przez proroków, wypowiedział już całkowicie, dając nam Wszystko, to jest swego Syna. Dzisiaj zatem, jeśliby ktoś jeszcze pytał Boga albo pragnął od Niego jakichś widzeń czy objawień, postąpiłby nie tylko błędnie, lecz również obraziłby Boga, nia mając oczu utkwionych w Chrystusie całkowicie i szukając nowości. Mógłby wtedy Bóg powiedzieć: "Wszystko już powiedziałem przez Słowo, którym jest mój Syn i nie ma już innego słowa; czyż mogę ci więcej odpowiedzieć albo objawić coś więcej ponad to? Na Niego więc zwróć swe oczy, gdyż w Nim powiedziałem i objawiłem ci wszystko. Odnajdziesz w Nim o wiele więcej niż prosisz i pragniesz"». Ale trzeba dobrze to zrozumieć: Bóg stał się "niemy» w tym sensie, że nie mówi nic nowego ponad to, co powiedział przez Jezusa, a nie w tym znaczeniu, że już nic nie mówi; On cięgle na nowo mówi to, co powiedział raz przez Jezusa!
 Jezus jest więc ostatecznym wydarzeniem Słowa Bożego w historii; On jest tym słowem, "które wyszło z ust Boga» i jak deszcz spadło na ziemię nawadniając ją, aby wydała nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, i które dokonawszy tego, po co Bóg je posłał, powróciło do Niego, mówiąc Ojcu: Wypełniłem dzieło, które mi dałeś do wykonania (por. Iz 55,10n; J 17,4). To historyczne wydarzenie Słowa zamknęło się wraz z Wniebowstąpieniem Chrystusa, ale Duch Święty, który przez Nie działał, "trwa na zawsze» (por. J 14,16); dlatego także Ono w tajemniczy sposób trwa na zawsze. Nie ma już słów-wydarzenia w Kościele; słowo Boże nie jest już kierowane do kogoś, jak było skierowane do Samuela, Jeremiasza lub Jana Chrzciciela; są jednak słowa-sakrament. Słowa-sakrament są słowami Boga, które "przyszły» raz na zawsze i zebrane w Piśmie Świętym, wracają jako "aktywna rzeczywistość», zawsze gdy Kościół głosi je z mocą a Duch Święty, który je natchnął, na nowo zapala je w sercu tego, kto słucha.
 Gdy mówi się o Słowie jako "sakramencie», bierze się ten termin nie w technicznym i ścisłym sensie "siedmiu sakramentów», lecz w sensie szerszym; dlatego mówi się o Chrystusie jako o "pierwotnym sakramencie Ojca» i o Kościele jako o "powszechnym sakramencie zbawienia». Św. Augustyn powiedział, że sakrament to "słowo, które się widzi» (verbum visibile), a słowo to "sakrament, który się słyszy» (sacramentum audibile).  W każdym sakramencie rozróżnia się znak widzialny i niewidzialną rzeczywistość, czyli łaskę. Słowo, które czytamy w Piśmie Świętym, samo w sobie jest materialnym znakiem (jak woda i chleb), zbiorem martwych zgłosek, lub najwyżej, słowem ludzkiego słownika jak każde inne; ale dzięki wierze i światłu Ducha Świętego, poprzez ów znak wchodzimy w tajemniczy sposób w misteryjny kontakt z żywą prawdą i wolą Boga. Któż z nas nie doświadczył już kiedyś tego faktu? Słowo Boże nagle jakby zapłonęło dla nas; wydawało się nam jakbyśmy słuchali żywego głosu Boga, który przemawiał do naszego serca, do tego stopnia, że krzyczeliśmy: To powiedział do mnie; to jestem ja; pochwyciłeś mnie, mój Boże! To cud Słowa, które staje się nośnikiem mocy Boga. "Ciało Chrystusa nie jest bardziej (realnie) obecne w godnym uwielbienia sakramencie Eucharystii, od prawdy Chrystusa obecnej w ewangelicznym nauczaniu. W tajemnicy Eucharystii postacie, które widzicie, są znakami, lecz one zawierają samo ciało Chrystusa; w Piśmie Świętym słowa, których słuchacie, są znakami, ale myśl, którą wam, przynoszą jest prawda samego Syna Bożego» (J.-B. Bossuet). Jak we Wcieleniu Jezus ukrywa się pod osłoną ciała, a w Eucharystii pod osłoną chleba, tak w Piśmie Świętym ukrywa się pod osłoną słowa. We Wcieleniu Bóg ukrywa się "w pokorze natury ludzkiej»; w Piśmie ukrywa się w pokorze ludzkiego słowa.
 Sakramentalność Słowa Bożego objawia się przez fakt, że czasami działa ono wyraźnie nie związane zrozumieniem jakiejś osoby, która może być ograniczona i niedoskonała; działa ono prawie samo przez się. Kiedy prorok Elizeusz powiedział do Syryjczyka Naamana, który przybył, aby prorok uwolnił go od trądu, żeby obmył się siedem razy w Jordanie, ten rozgniewany odpowiedział: "Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczonym?» (2 Krl 5,12). Miał rację Naaman: rzeki Syrii były bez wątpienia lepsze i bogatsze w wodę; a jednak kąpiąc się w Jordanie, został uzdrowiony i jego ciało stało się jak ciało małego dziecka, co nigdy nie miałoby miejsca, gdyby obmył się w wielkich rzekach swego kraju. Tak jest ze Słowem Bożym zawartym w Piśmie Świętym. Ludzkość, a także Kościół, miała i będzie mieć księżki lepsze od niektórych ksiąg Pisma Świętego, doskonalsze pod względem literackim i bardziej budujące pod względem religijnym (wystarczy wspomnieć O naśladowaniu Chrystusa), a jednak żadne z nich nie działa tak, jak działa najskromniejsza księga natchniona.
 W słowach Pisma Świętego jest coś, co wymyka się wszelkim ludzkim wyjaśnieniom; istnieje wyraźna dysproporcja pomiędzy znakiem i rzeczywistością, którą ten znak sprawia; przypomina to właśnie działanie sakramentów. "Wody Izraela», to znaczy Pisma natchnione przez Boga, także dzisiaj uzdrawiają z trądu grzechów; po skończeniu czytania fragmentu Ewangelii podczas Mszy świętej, Kościół zaprasza czytającego do ucałowania księgi i modlitwy: "Słowa Ewangelii niech zgładzą nasze grzechy». W Opowieściach pielgrzyma czytamy o różnych osobach uzdrowionych z nałogu pijaństwa dzięki dotrzymanemu postanowieniu czytania rozdziału Ewangelii za każdym razem, gdy odczuwały one naglącą potrzebę picia. Polecając jednej z nich ową praktykę, pewien mnich mówił: "Już w samych słowach Ewangelii tkwi zbawienna moc, bo napisane jest w nich to, co mówił sam Bóg. Nie musisz rozumieć, byleś czytał pilnie. Pewien święty powiedział: Nawet jeśli ty nie rozumiesz Słowa Bożego, to diabli wiedzą, co czytasz i drżą».
 To wszystko tchnęło w dusze zakochane w Słowie Bożym pewien rodzaj świętej czci dla słów Pisma Świętego: "Wy, którzy macie zwyczaj uczestniczyć w boskich misteriach - mówił Orygenes - przyjmując Ciało Pańskie, przechowujecie je z wszelką troską i czcią, aby nawet cząstka nie upadła na ziemię, aby nic z konsekrowanego daru nie uległo zniszczeniu. Uważacie się za winnych - i słusznie - jeśli na skutek waszego niedbalstwa jakaś cząstka upadnie. Jeśli dla zachowania Jego Ciała jesteście tak ostrożni - i słusznie - to czyż sądzicie, że mniejszą jest winą lekceważenie Słowa Bożego niż Jego Ciała?» Także św. Franciszek z Asyżu ogarniał tą samą czułością "najświętsze tajemnice», to znaczy Eucharystię, i "najświętsze słowa» Pańskie. Odnośnie do tych ostatnich pisał raz: "Upominam wszystkich moich braci i zachęcam w Chrystusie, aby gdziekolwiek znajdą słowa Boże napisane, uszanowali je, jak tylko mogą, i jeśli nie są należycie przechowywane lub leżą bez szacunku w jakimś miejscu rozrzucone, o ile tylko od nich to zależy, niech je zbiorą i złożą, czcząc w tych słowach Pana, który je wypowiedział (por. 1 Krl 2,4). Wiele rzeczy poświęca się bowiem przez słowa Boże (por. 1 Tm 4,5) i mocą słów Chrystusa dokonuje się Sakrament Ołtarza».
 Trzeba przygotować się do celebrowania i przyjmowania Słowa Bożego tak, jak przygotowuje się do celebrowania i przyjmowania Eucharystii: wchodząc najpierw w nadprzyrodzony klimat wiary i świętej bojaźni Bożej, prosząc i adorując misterium Boga, który ukrywa się w Słowie.
 Był dzień, kiedy Jezus "rozpoczął nauczanie» i był dzień, w którym przestał nauczać, i "podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: "Ojcze, nadeszła godzina... teraz idę do Ciebie» (J 13,1. 13). Także dla nas nadejdzie dzień, w którym przestaniemy czytać Pismo Święte i wyruszymy do domu Ojca; wtedy ten, kto na ziemi słuchał Jego głosu, "wejdzie do Jego odpoczynku» (por. Hbr 4,1nn). Wtedy nie będzie już potrzeba światła lampy, ani światła słońca, ponieważ sam Pan Bóg będzie świecił nad nami (por. Ap 22,5). "Gdy przyjdzie ten dzień, nie będą konieczne lampy; nie będziemy słuchać już proroka, nie otworzymy już księgi Apostoła, nie będziemy szukali świadectwa Jana, nie będziemy potrzebować nawet Ewangelii; wtedy zostaną usunięte wszystkie Pisma, które zostały dla nas zapalone, jakby lampy podczas nocy tego świata, abyśmy nie pozostawali w ciemnościach... Gdy braknie tych wszystkich pomocy, co zobaczymy? Czym nasz duch będzie się karmił? Czym rozraduje się nasz wzrok?... Cóż więc zobaczymy? Odpowiada Ewangelia: "Na początku było Słowo, i Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo". Dotrzesz do źródła, z którego zaledwie zostałeś pokropiony; zobaczysz światło, skąd został wysłany zaledwie odbity promień krętymi drogami do twego pogrążonego w ciemnościach serca».
 Znikną więc Pisma i zamilkną słowa, ale pozostanie Słowo! Na początku było Słowo i również na końcu będzie Słowo.

 Przetłumaczył ks. Andrzej Michalik