Homilia podczas Mszy Świętej w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego
(Tarnów, Katedra – 8 kwietnia 2012 r.)

Mimo że każdy człowiek różni się od innych swoją osobowością i historią życia, to jednak zauważamy, czytając karty Nowego Testamentu, że drogi do wiary w zmartwychwstanie Jezusa są bardzo podobne, wręcz bliźniaczo podobne. We wszystkich przypadkach ważną rolę odgrywa wspólnota, Kościół.

Spójrzmy na historię przedstawioną nam dziś w Ewangelii – Maria Magdalena przyszła skoro świt do grobu, a jednak wiara w zmartwychwstanie Jezusa „zaświtała” w jej miłującym sercu dopiero wtedy, gdy usłyszała od anioła: „Nie ma Go tu”. Wiara rodzi się ze słyszenia, czyli z otwarcia się na drugiego, z obecności i relacji z drugim. Święty Jan nie pisze o tym, ale według relacji św. Marka razem z Marią Magdaleną przybyła do grobu Jezusa „druga Maria”. Mamy zatem do czynienia ze wspólnotą, o której mówił Jezus: „gdzie dwóch, albo trzech zgromadzonych jest w imię moje, Ja jestem pośród nich”. Po tym, co kobiety zobaczyły i usłyszały, pośpiesznie oddaliły się od grobu z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom (Mk 28,1-10). Wyznały szczerze, co je spotkało, Piotrowi i Janowi – znowu odkrywamy wspólnotę, tym razem apostołów, najbliższych uczniów Jezusa. Piotr, któremu Pan Jezus powierzy kierowanie Kościołem, i umiłowany uczeń Jezusa, Jan, nie zastanawiają się długo, biegną co sił do grobu. Młodszy Jan wyprzedza Piotra, ale z szacunku wobec jego pozycji w gronie apostolskim czeka i pozwala mu wejść jako pierwszemu do środka. Nie dziwi więc nas odwaga, z jaką przemawiał publicznie w Cezarei: „My jesteśmy świadkami wszystkiego (…) wybranymi uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu”. Zwróćmy uwagę na liczbę mnogą, którą się Piotr posługuje.

Podobnie przemawiał i pisał św. Paweł, o czym przekonaliśmy się, słuchając drugiego czytania. Jego historia nawrócenia i uwierzenia w zmartwychwstałego Pana też jest wymowna i godna przywołania. Pamiętamy, że w drodze do Damaszku usłyszał głos Jezusa: „Dlaczego Mnie prześladujesz?”. W tym pytaniu odkrywamy Jezusa, który identyfikuje się ze wspólnotą Jego wyznawców. Upadek pod Damaszkiem i ślepota dały Szawłowi szansę zobaczenia prawdy o swoim grzechu, z którego niewoli oraz śmierci wyzwala nas Zmartwychwstały. Modląc się intensywnie przez trzy kolejne dni, ślepy Paweł z całą pewnością „zobaczył” w sobie „starego człowieka”. To wszystko dokonało się dzięki Jezusowi, który wprawdzie bezpośrednio przemówił do Szawła, ale następnie posłużył się Ananiaszem, który zaoferował Szawłowi chrzest. Niedawny prześladowca przejrzał, słysząc głos najpierw Jezusa Zmartwychwstałego, a potem być może swej niedoszłej ofiary – Ananiasza, zapewne nie bez lęku, wszak dobrze wiedział, do kogo idzie (por. Dz 9,13-14), nazwał go „bratem” („Szawle, bracie!”). Bez tego słowa nie zrodziłby się być może w ogóle zapał ewangelizacyjny Pawła. Zabrakłoby w jego procesie podstawowego narzędzia, którym jest świadectwo. Szawłowi otwarło oczy świadectwo miłości, jakie złożył Ananiasz.

Niewątpliwie był to też dla Pawła moment odkrycia Kościoła jako Ciała zmartwychwstałego, żyjącego Chrystusa. Jeden i Ten sam, który powalił go na ziemię i odebrał wzrok przed bramami Damaszku, przychodząc w swoim Kościele, przywrócił mu zdolność widzenia. Wtedy też Paweł musiał pojąć, jak wiele zależy od świadectwa miłości przeżywanej we wspólnocie Kościoła.

Coś z tego przeżycia musiał doświadczyć w swoim życiu także Czesław Miłosz, skoro pisał: „Jestem wdzięczny za to, że kiedyś w drewnianym kościółku między dębami przyjęto mnie do rzymskokatolickiego Kościoła”.

Historia związana ze zmartwychwstaniem Jezusa wskazuje jednoznacznie i wyraźnie, że chrześcijaństwo jest przede wszystkim wydarzeniem spotkania – a zatem łączy się nierozdzielnie ze wspólnotą z Chrystusem i Jego wyznawcami. Zatem uroczystość zmartwychwstania Pańskiego niech ożywi w nas wiarę nie tylko w zmartwychwstanie Jezusa, ale i w tę Bosko-ludzką wspólnotę, jaką jest Kościół, którym Bóg się posługuje jak niegdyś Marią Magdaleną, Piotrem, Janem i Pawłem. To byli ludzie z krwi i kości, naznaczeni grzechami, a nawet zdradami, ale Pan Jezus im zaufał i oni w końcu odpowiedzieli na Jego miłość miłością z całego serca, z całej duszy i ze wszystkich sił swoich.

Nie chodzi o to, by usprawiedliwiać czy banalizować naszą grzeszność, ale o to, by w pierwszych świadkach zmartwychwstania odkryć samych siebie powołanych do takiej samej miłości. Modląc się o nawrócenie dla tych, którzy identyfikują się z Kościołem, a nie są świadkami Zmartwychwstałego, sami dbajmy o transparentność naszego życia, by mogło być ikoną żyjącego dziś Chrystusa; byśmy stawali się zwiastunami Zmartwychwstałego na podobieństwo Marii Magdaleny, Piotra, Jana, Pawła. W Kościele rozpoznajmy oczami wiary obecnego zmartwychwstałego Pana, który jest jego fundamentem i który nigdy nie cofnął swej wierności. Z tej prawdy czerpmy odwagę do wyznawania naszej wiary i do przyznawania się do Kościoła, w którym Chrystus ukazuje się jako Zmartwychwstały i do zmartwychwstania wskazuje nam drogę.

„O, Panie, Boże, dzięki Ci,
Żeś mi Kościoła otwarł drzwi.
W nim żyć, umierać pragnę”. Amen.



CZĘŚĆ I: URZĘDOWO-INFORMACYJNA

Akta Stolicy Apostolskiej

Akta Konferencji Episkopatu Polski

Akta Biskupa Tarnowskiego

Homilie

Komunikaty

Dekrety

Z życia diecezji

Opracowania