Ks. prof. dr hab. Janusz Królikowski 
WTST UP JPII 
 

Przerywanie ciąży i sprzeciw sumienia   

Przerywanie ciąży jest stale problemem, który stanowi poważne wyzwanie dla społeczeństwa i państwa, jak i dla każdego myślącego człowieka (nie tylko chrześcijanina), tym bardziej, że pojawia się on praktycznie  w wielu nowych, często ukrytych postaciach. Jednym ze sposobów ukrywania przerywania ciąży jest rozpowszechniające się nazywanie go „terminacją ciąży”, którą na ogół uzasadnia się względami eugenicznymi. W jakiejkolwiek formie i w jakimkolwiek zakamuflowaniu pojęciowym się dokonuje, bo z takim zjawiskiem mamy tu do czynienia, przerywanie ciąży stanowi destrukcję prawdziwych podstaw porządku społecznego i państwowego, a jest tym bardziej destrukcyjne, ponieważ na mocy ustawy wprowadza do życia społecznego możliwość działania kierującego się zasadą przeciwną temu, co powinno inspirować autentyczny porządek społeczny i państwowy, czyli sprawiedliwości. 

Zawarte tutaj uwagi mają na celu dostarczenie elementarnej pomocy osobom pracującym w opiece zdrowotnej, które – musząc funkcjonować  w ramach fundamentalnie niegodziwego prawa – nie godzą się na nie, ale chcą czynnie opierać się i zaangażować się, aby nie było stosowane. Odnosimy się, nie podkreślając tego za każdym razem, do „Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży” z dnia 7 stycznia 1993 roku. Odnosimy się do praktyk, które na jej tle stały się możliwe, zwłaszcza wspomnianej terminacji ciąży.   

Sprzeciw sumienia 

Podejmując stawiany tutaj problem, trzeba jeszcze raz przypomnieć, że poważny obowiązek całego personelu związanego z opieką zdrowotną (zrezygnowaliśmy, niestety, z dobrego określenia „służba zdrowia”, które miało już utrwalona pozycję w polskiej kulturze) i pełniącego funkcje pomocnicze do zgłoszenia sprzeciwu sumienia znajduje uzasadnienia tak spójne, że nie budzi to żadnej niepewności czy wątpliwości . Nie jest to bynajmniej jakiś unik, ani tym bardziej przywilej, ale element autentycznego ustroju demokratycznego, który powinien być ciągle wzmacniany w imię autentycznej demokracji. Ten obowiązek pokrywa się w sposób zasadniczy z obowiązkiem odrzucenia działania uznanego – w prawdzie – za przeciwny obiektywnemu porządkowi moralnemu. Chodzi więc w gruncie rzeczy  o obowiązek elementarnej spójności moralnej w ramach dokonywanych wyborów formujących i wyrażających osobę. Oczywiście, takie działanie  w konkretnych sytuacjach może nabrać również charakteru „profetycznego” wobec decyzji państwa, nadużywającego swoich uprawnień w społeczeństwie, tracącego z oczu świetlane drogowskazy, które powinny kierować jego wędrówką w dziejach. 

Z tego punktu widzenia fakt, że ustawa przyznaje taką czy inną możliwość działania, nie ma decydującego znaczenia dla jej usprawiedliwienia  i uprawomocnienia, ponieważ możliwości działania są zawsze ograniczone godnością osoby ludzkiej. Niestety, stara zasada prawodawcza, że osoba jest warunkiem konstytuującym prawomocność ustaw i rozporządzeń wydawanych przez uprawnione władze, nie jest już traktowana poważnie. Mamy obecnie do czynienia ze zdecydowaną bizantynizacją prawa, która odrzuca opieranie go na obiektywnym porządku moralnym. Prawodawca usiłuje swoimi decyzjami ustawodawczymi określać, co jest dobre, a co jest złe, a tym samym wyraźnie przekracza swoje kompetencje. Celem prawa nie jest tworzenie norm moralnych, ale służenie im w wymiarze społecznym, mające na celu sprawiedliwość

Na gruncie tych elementarnych, ale raczej istotnych uwag, możemy wyprowadzić dwie wyjątkowo ważne konsekwencje praktyczne. 

1. Mogą być osoby, które – mimo iż są objęte procedurami obowiązującej ustawy – nie mają przyznanego prawa do wyrażenia sprzeciwu wobec niego, czy – w każdym razie – uchylenia się od jego stosowania w takim zakresie, w jakim ich to dotyczy. Mamy na myśli przede wszystkim sędziów sądów opiekuńczych oraz kierownictwo i rady nadzorcze w szpitalach i rozmaitych instytucjach opiekuńczych. Tymczasem to przede wszystkim oni mają się sprzeciwić stosowaniu ustawy z bardzo prostego motywu. Jest ona, jak zostało powiedziane, fundamentalnie niegodziwa – dokonując jej promulgacji, władza prawodawcza przypisała sobie uprawnienia, których w żadnym wypadku nie posiada. Ogłosiła zatem nie normę prawną, ale dopuściła się aktu tyrańskiego i aktu przemocy. Uznanie władzy jedynie na mocy prostego faktu, że posiada ona siłę, którą dysponuje, nie jest godne istot rozumnych i stanowi wyrzeczenie się własnej godności osób obdarzonych wolnością. Mówiąc konkretnie, każdy sędzia, godny tego imienia, powinien zawsze i w każdych okolicznościach odmawiać zgody na zabicie niewinnego, gdyż to on jest pierwszym stróżem praworządności, a nie egzekutorem ustaleń parlamentarnych. Sędzia ma sądzić sprawiedliwie, a nie zgodnie z ustawami – z ustawami, o ile są sprawiedliwe. W końcu głosowaliśmy za konstytucją zapewniającą sądom niezawisłość, która nie jest przywilejem, ale obowiązkiem. Niech sędziowie wywiązują się z obowiązku bycia niezawisłymi. Ponadto decyzja sędziego nie podlega odwołaniu. Działanie w inny sposób oznacza uznanie za prawdziwą normę prawną ustawy, która powinna być zdecydowanie odrzucona, ponieważ jej stosowanie stanowi pogwałcenie podstawowego prawa osoby trzeciej, która jest niewinna, a więc jest jawnym aktem niesprawiedliwości. 

Jeśli następnie chodzi o kierownictwo szpitali oraz członków rad nadzorczych, wydaje się, że należy poczynić następujące uwagi. W stosowaniu ustaw dotyczących opieki zdrowotnej, za które są w pewien sposób odpowiedzialni, znajdują się oni faktycznie w sytuacji konieczności dokonywania wyborów opartych na niewielkich środkach, które faktycznie mają do dyspozycji. Nie mogą więc dawać do dyspozycji środków pozwalających na zabicie niewinnego, gdy – i wszyscy dobrze o tym wiemy – nasze szpitale są niewydolne w zapewnieniu chorym nawet najbardziej elementarnych terapii. Faktycznie, weryfikuje się już absurd, że lepszą opieką jest otaczana kobieta, która chce dopuścić się przerwania ciąży, niż kobieta, która rodzi. Są na listach oczekujących na miejsce w szpitalu kobiety ciężko chore, ale kobiety mające dopuścić się przerwania ciąży mają pierwszeństwo. Dyrektorzy szpitali i rady nadzorcze mają więc elementarny, a także konstytucyjny obowiązek wszystkimi środkami, które mają do dyspozycji, przeciwstawić się tym decyzjom i absurdom – przecież chodzi o zagwarantowane konstytucyjnie prawo do życia. Nie tłumaczy ich w żadnym wypadku to, że szpital musi zapewnić coś, co przewidują takie czy inne ustawy. Także szpitale mają na pierwszym miejscu zapewnić obywatelom to, co gwarantuje im konstytucja. W przypadku ustawy dopuszczającej przerywanie ciąży mamy do czynienia z ustawą, która nie zasługuje na żadne rozważenie. Pomijając te uwagi o charakterze przypadłościowym, chodzi przede wszystkim  o przeciwstawienie się temu, aby instytucje publiczne były, choćby w najmniejszej mierze, przeznaczone i wykorzystywane do zabójstwa. Sprawa dotyczy po prostu obrony podstaw porządku społecznego. 

2. W kwestii o tak decydującym znaczeniu głoszenie Kościoła i postawa wiernych musi wykraczać poza jakieś „minimum etyczne”, o którym dzisiaj się tak chętnie mówi. Zasadniczą wadą tego pojęcia jest to, że kwestionuje obiektywny porządek moralny (który albo jest respektowany integralnie, albo nie jest respektowany w ogóle), zostawiając decyzję w jego sprawach ludzkiej arbitralności. Kierowanie się zasadą minimum etycznego sprawia, że coraz bardziej zawęża się zakres zasad należących do tego minimum, a tym samym sprzyja się relatywizmowi moralnemu. Zadaniem chrześcijańskim jest otwarte sprzeciwienie się logice świata i bycie dla niego wyrazem autentycznego proroctwa. Trzeba wypowiadać się przeciw światu, w którym zaciemnia się i rozmywa sens sprawiedliwości, a dzieje się tak wtedy, gdy państwo uznaje za czyn sprawiedliwy zabicie niewinnego i uparcie broni posiadania przez siebie władzy, która na to pozwala. 

W tym kontekście rozumie się i docenia faktycznie heroiczne decyzje podejmowane zarówno przez wielu rodziców, jak i przez pracowników autentycznej służby zdrowia. Są wśród nich matki, które chcą urodzić dziecko, nawet wiedząc, że będzie żyło tylko kilka godzin, widząc w tym akcie przejaw autentycznej miłości wobec dziecka i szacunku dla daru prokreacji; pragną dać odczuć dziecku, choćby przez chwilę, że było kochane i pozwolić mu okazać swoją dziecięcą miłość. Są wśród nich położne, które odmawiają podania „środka” (trudno nazwać go lekarstwem), które ma spowodować „terminację”, czyli ukryte przerwanie ciąży. Oprócz unikania zgorszenia chodzi w tym przypadku o pozytywny obowiązek wpisany w naturę ludzką. Chrześcijanie mają być żywym i publicznym znakiem nowego świata, który ma swój początek i swoją zasadę w Jezusie Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał – nowego świata opartego na miłości. 

Godny uznania jest fakt, że we Włoszech, gdy w 1978 roku promulgowano ustawę dopuszczającą przerwanie ciąży (Legge 194), z pracy na oddziałach i w szpitalach, w których podjęto jej stosowanie, z pracy zrezygnowały zakonnice. Wychodząc ze szpitali i oddziałów, w których praktykuje się przerywanie ciąży, publicznie potępiły – z radykalizmem właściwym dla powołania zakonnego – stary świat, świat grzechu, który ustawami dopuszczającymi przerywanie ciąży ukazuje swoje wykrzywione i tyrańskie oblicze. Ich sprzeciw był bezpośrednim i radykalnym „strząśnięciem kurzu z nóg” – jednoznacznym odrzuceniem porządku społecznego, który zamierza usprawiedliwić użycie siły, zamiast umacniać sprawiedliwość. Czy nie należałoby tego domagać się od polskich zakonnic?   

Problemy współpracy 

Te ostatnie uwagi wprowadziły nas w poważną i złożoną z etycznego punktu widzenia problematykę współpracy, a tym samym również miejsc, w których należałoby wyrazić sprzeciw sumienia. Nie jest możliwe, ani nie zachodzi konieczność zajmowania się szczegółami zagadnienia. Nie jest to możliwe, ponieważ konkretne sytuacje w różnych szpitalach często bardzo różnią się między sobą. Nie jest to również konieczne, ponieważ kompetencje i uformowane sumienie personelu szpitalnego są w stanie osądzić –  w konkretnej sytuacji – jak okazać posłuszeństwo prawu moralnemu. Trzeba ponadto zaznaczyć, że etyka ewangeliczna jest zdominowana i inspirowana przez miłość samego Chrystusa, który nie zadowolił się jakimś „minimum”, ale wydał się „do końca”. 

Wydaje się nie ulegać wątpliwości, że w procedurze, która prowadzi do przerwania ciąży, istnieje chwila, wraz z którą współpraca w akcie aborcyjnym jest tak ściśle powiązana z samym zabiegiem, zarówno przez związek z nim, jak i z jego koniecznością, lub tak jednoznacznie ukierunkowana na niego, że z żadnego powodu nie może być usprawiedliwiona. Podanie środków znieczulających, przygotowanie odpowiednich narzędzi służących do przerywania ciąży, przeniesienie pacjentki do odpowiedniej sali, działania anestezjologa i pielęgniarki nigdy nie mogą być usprawiedliwione  z punktu widzenia etycznego, i dlatego zawsze muszą być odrzucone. 

Dochodzą do tego także inne czynności, na przykład konsultacja u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, ale także wydanie zaświadczenia dotyczącego stanu ciąży lub uzasadniającego zabieg. Te czynności domagają się takiego samego osądu etycznego. Takie dokumenty stanowią konieczną i wystarczającą rację, pozwalającą kobiecie domagać się od zakładu opieki zdrowotnej dokonania przerwania ciąży, które po przedstawieniu takich dokumentów nie może jej być odmówione. Wydanie więc odpowiednich dokumentów stanowi konieczny i decydujący moment, który uruchamia właściwą procedurę przerwania ciąży, podczas gdy bez niego nie mogła by się nawet rozpocząć. Niegodziwość tego etapu przerywania ciąży jest ewidentna. 

Problem zasługuje na bardziej szczegółowe rozważenie, ale nie może być zapomniany, jak czyni się do tej pory, tym bardziej że często odpowiedzialnością za przerywanie ciąży obarcza się tylko tych, którzy są związani z jego bezpośrednim wykonaniem. Zapis ustawy sprzyja niestety rozmywaniu się odpowiedzialności moralnej. 

Mają jednak miejsce inne fazy współpracy, które, mimo iż nie są tak ściśle powiązane z zabiegiem aborcyjnym, są jednak poważnie niegodziwe. Wydaje się, że w ich zakres wchodzi przeprowadzenie badań USG wymaganych wprost przy dokonywaniu przerywania ciąży. W aktualnej praktyce medycznej stanowią one konieczny element przygotowania do przerwania ciąży. Oczywiście, jeśli radiolog nie zna celu zaleconego badania, nie ponosi odpowiedzialności moralnej; nie ma on też obowiązku pytania się o cel zleconego badania, chyba że zachodzą poważne wątpliwości. 

Niektórzy lekarze, zwłaszcza ordynatorzy, mogą znaleźć się wobec konieczności wyrażenia swojej opinii o wynikach przeprowadzonych badań. Wydaje się, że mogą to uczynić pod warunkiem, że wydadzą osąd zgodny z sumieniem i posiadaną wiedzą, który w żadnym wypadku nie będzie zakładał bezpośredniej lub milczącej zgody na przerwanie ciąży, ani tym bardziej nie będzie sugestią na jego rzecz. 

W tym miejscu może pojawić się i faktycznie pojawia się następujące pytanie: czy w określaniu własnego osądu etycznego odnośnie do różnych form współdziałania ma znaczenie fakt, że są inne osoby gotowe współpracować w tym, co osobiście się odrzuca? W niektórych przypadkach utrzymuje się, że ta okoliczność ma znaczenie z punktu widzenia moralnego, gdyż czyni osobistą współpracę nie tak determinującą dla wykonania zabiegu aborcyjnego. W odpowiedzi na to pytanie należy poczynić następujące uwagi. 

Teologowie katoliccy są zgodni co do tego, że obecność osoby trzeciej gotowej do współpracy jest elementem, który należy uwzględniać w osądzie moralnym czynu. Ta okoliczność sprawia, że osobiste odrzucenie nie jest już tak decydujące, gdyż bez niego też dopuszczono by się zła. Nie należy jednak nigdy zapominać, że w takim przypadku sformułowanie ostatecznego osądu moralnego domaga się oczekiwania na szkodę, jaką – z działania, w którym się współpracuje – może odnieść osoba trzecia. Tymczasem  w naszym przypadku chodzi o współdziałanie w popełnieniu największej niesprawiedliwości, jakiej można się dopuścić, a którą jest zabicie niewinnego. Szkoda w tym przypadku jest ewidentna i nie zachodzi potrzeba oczekiwania na koniec działania, by zobaczyć jego skutek. Wynika z tego, że wobec tak poważnego naruszenia porządku moralnego stwierdzenie, że inni i tak by się go dopuścili, nie ma większego znaczenia i odnosi się to zarówno do bliższych, jak i dalszych form współpracy. Trzeba brać ponadto pod uwagę naturę i cele zawodu lekarskiego – przerwanie ciąży prowadzi do bezpośredniej destrukcji tego zawodu i jego funkcji społecznej. Jego znaczenie jest wprost określone w przysiędze lekarskiej. 

Kościół naucza, że można być zwolnionym z obowiązku wziętego na siebie przez złożenie przysięgi, jeśli jego wypełnienie byłoby przeszkodą dla osiągnięcia większego dobra niż to, które byłoby osiągnięte przez jego niewypełnienie. Zasada ta nie stosuje się do przypadku przerwania ciąży, ponieważ nie bardzo da się pokazać, jakie dobro byłoby większe od ochrony przez lekarza niewinnego życia ludzkiego, a więc i jakie zło w przypadku lekarza byłoby większe niż oddanie do dyspozycji swojej wiedzy i doświadczenia w celu zabicia niewinnego. Ulega w takim przypadku pomniejszeniu zaufanie do zawodu lekarza, stanowiącego niezastąpione dobro społeczne, gdy pomniejsza się znaczenie jego fundamentalnej przysięgi tylko dlatego, że inni są gotowi dopuścić się zbrodni. 

Należy do tego dodać jeszcze dwie uwagi, ważne przede wszystkim dla lekarzy wierzących. W kontekście dzisiejszego społeczeństwa ofiarowanie swojej współpracy – także dalszej – do czynienia zła ze strony chrześcijan często może wywoływać bardzo poważne zgorszenie. Faktycznie –  i jest to druga uwaga – w chwili, w której sumienie moralne zostało tak mocno zaciemnione, że zatraca się pojęcie sprawiedliwości, i w której obyczaj społeczny ulega wpływom neopogańskim, które nie mają nic wspólnego z chrześcijaństwem, świadectwo, do którego powołany jest wierzący, nie może być sprowadzone do jakichś sztywnych zasad i kilku ogólnych przejawów. Musi odznaczać się jednoznaczną czystością, która nie sprowadza się do jakiegoś koniecznego minimum. 

Z tych wszystkich racji nie wydaje się uzasadnione utrzymywanie, że skoro inni są gotowi do współpracy w czynieniu zła, to w związku z tym można zwolnić się z własnej odpowiedzialności i wyrażania sprzeciwu sumienia.   

***   

W całej omówionej wyżej problematyce należy – z jednej strony – unikać nieuzasadnionego wkładania na ludzi niepotrzebnych ciężarów, ale – z drugiej strony – istnienie ustawy dopuszczającej przerywanie ciąży prowadzi do kryzysu naszej kultury, a także do poważnego kryzysu państwowości. Stanowi ona radykalne zakwestionowanie i odrzucenie porządku stworzenia. W takiej sytuacji spoczywające na wierzącym zadanie działania na rzecz promocji człowieka nabiera nowego i profetycznego znaczenia. Okazuje się, że w naszym społeczeństwie utraciły swoją niekwestionowaną pewność dawne zasady moralne, zachowujące swoją prawdę, w związku  z czym trzeba podjąć się ich zdecydowanej obrony przez adekwatne uzasadnienie i profetyczne świadczenie o ich ponadczasowej wartości. 



SPIS TREŚCI

CZĘŚĆ I: URZĘDOWO-INFORMACYJNA

Akta Stolicy Apostolskiej

Akta Konferencji Episkopatu Polski

Akta Biskupa Tarnowskiego

Homilie

Komunikaty

Dekrety i zarządzenia

Z życia diecezji

Zmarli kapłani

CZĘŚĆ II: FORMACYJNO-PASTORALNA

Opracowania

Refleksje pastoralne