Homilia w czasie Mszy św. dziękczynnej  za pontyfikat Ojca Świętego Benedykta XVI *  
(Tarnów – Bazylika Katedralna, 28 lutego 2013 r.)

Drodzy Bracia w kapłaństwie Chrystusa! 
Drogie Siostry zakonne! 
Umiłowani Diecezjanie! 

Zamyka się dzisiaj rozdział historii Kościoła rozpoczęty w dniu 19 kwietnia 2005 roku. W tamtym pamiętnym dniu, o godzinie 17:50, z komina na dachu Kaplicy Sykstyńskiej uniósł się zgodnie z tradycją biały dym, a kilka minut później na potwierdzenie tego sygnału rozległy się watykańskie dzwony, oznajmiając światu wybór kardynała Josepha Ratzingera na nowego papieża. Prawie godzinę później na głównym balkonie rzymskiej bazyliki św. Piotra ukazał się oczom świata nowy namiestnik Chrystusowego Kościoła na ziemi – Benedykt XVI. Z ujmującą prostotą i pokorą skierował do wiernych zgromadzonych na placu św. Piotra swoje pierwsze papieskie słowa: „Drodzy Bracia i Siostry! Po wielkim papieżu Janie Pawle II, kardynałowie wybrali mnie, prostego i skromnego pracownika winnicy Pańskiej. Dodaje mi otuchy fakt, że Pan umie także posługiwać się i działać używając niedoskonałych narzędzi. Przede wszystkim jednak powierzam się waszym modlitwom. Idźmy więc naprzód w radości zmartwychwstałego Pana i ufni w Jego nieustanną pomoc. Pan będzie nas wspierał, a Jego Najświętsza Matka zawsze będzie stała po naszej stronie”. 

Po prawie ośmiu latach od tamtego radosnego wydarzenia Benedykt XVI  z tą samą ujmującą prostotą i pokorą, a jednocześnie głęboką wiarą, wyznaje: „Pan wzywa mnie, abym wstąpił na górę, aby bardziej poświęcić się modlitwie i medytacji, ale nie oznacza to porzucenia Kościoła. Przeciwnie, jeżeli Bóg chce tego ode mnie, to właśnie dlatego, bym mógł nadal mu służyć z tym samym oddaniem i z tą samą miłością”. 

W ten sposób zamyka się rozdział historii jego pontyfikatu, ale nie rozdział dawania wymownego świadectwa niezłomnej wiary, żywej nadziei i autentycznej miłości wobec Chrystusa i Jego Kościoła. Rezygnacja Benedykta XVI z pełnienia urzędu następcy apostoła Piotra nie jest, jak chcieliby niektórzy, aktem słabości czy wręcz braku odwagi wobec narastających problemów i wyzwań współczesnego świata. Odwaga Benedykta XVI jest skromna jak on sam. Podczas wczorajszej ostatniej audiencji generalnej Ojciec Święty mówił: „Nie porzucam krzyża, lecz pozostaję w nowy sposób przy ukrzyżowanym Panu. Nie sprawuję już dłużej władzy nad Kościołem, lecz w posłudze modlitwy pozostaję, by tak rzec, w otoczeniu św. Piotra. Św. Benedykt, którego imię noszę jako papież, będzie w tym dla mnie wielkim wzorem. On wskazał nam drogę życia, które, czynne czy bierne, należy całkowicie do dzieła Boga”. 

Schodząc z wielkiej sceny świata w zacisze klasztoru, ten papież dla dobra Kościoła ogałaca się ze wszystkiego. Świadomie i dobrowolnie rezygnuje z przyjmowania objawów naszej miłości, aby w imię większej miłości – o którą Chrystus pytał niegdyś apostoła Piotra i o którą pyta także każdego jego następcę – aby właśnie w imię tej miłości nadal służyć Chrystusowemu Kościołowi w nowy, inny sposób, ale z tym samym oddaniem. Pytanie Jezusa znad Jeziora Galilejskiego: „Czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?” (J 21,15) znalazło w posłudze Benedykta XVI konkretną i zdecydowaną odpowiedź. Była to odpowiedź dawana w nieco inny sposób niż dostrzegaliśmy to w życiu bł. Jana Pawła II. Ale zawsze była to odpowiedź dawana całym sercem, całą duszą i ze wszystkich sił; odpowiedź pełna miłości. 

Miłość bł. Jana Pawła II do Chrystusa i Jego Kościoła nie słabła nawet wtedy, gdy władze fizyczne, jedna po drugiej, odmawiały mu posłuszeństwa, a nieubłagany postęp choroby stopniowo obnażał go ze wszystkiego: z uśmiechu, swobodnych gestów, możliwości poruszania się i mówienia. Jan Paweł II cierpiał w niewysłowiony sposób na oczach świata, przybliżając w ten sposób ludziom tajemnicę cierpienia, aby umieli znosić własne cierpienie, aby zdolni byli ofiarować je za bliźnich, naśladując w tym naszego Pana, Jezusa Chrystusa. 

Poprzez Benedykta XVI Jezus Chrystus daje nam możliwość uczestniczenia w innej katechezie: niezwykle głęboko przeprowadzonej katechezie zaufania wobec Chrystusa, który sam jest rzeczywistą Głową Kościoła. Swoim odejściem Benedykt XVI przypomina właśnie tę prawdę, że „Łódź Kościoła – jak mówił w czasie wczorajszej audiencji – nie jest papieża, nie jest nasza, lecz Jego. To On ją prowadzi, rzecz jasna także poprzez ludzi, których wybrał, bo tak zechciał. Taka była i jest pewność, której nic nie może przysłonić. Właśnie z tego powodu moje serce jest dziś wypełnione dziękczynieniem wobec Boga, gdyż sprawił, że nigdy nie brakowało całemu Kościołowi, a także i mnie, Jego pociechy, Jego światła, Jego miłości”.   

Umiłowani! 

Benedykt XVI, ten wielki mędrzec o uśmiechu nieśmiałego dziecka, przewodził Kościołowi, starając się jak najmniej zaprzątać swoją osobą, aby kierować nasze myśli ku Bogu. Obierając swoje papieskie imię „Benedykt”, Ojciec Święty mówił, że pragnie nawiązać do pontyfikatu papieża Benedykta XV – odważnego proroka pokoju, który prowadził Kościół przez burzliwe czasy zawieruchy wojennej, oraz do św. Benedykta, patrona Europy, który wskazuje na chrześcijańskie korzenie Starego Kontynentu. To właśnie przez wstawiennictwo św. Benedykta, zawierzając Bogu swój pontyfikat, Ojciec Święty prosił, „aby Jezus Chrystus był zawsze na głównym miejscu w naszym chrześcijańskim życiu; aby zawsze zajmował pierwsze miejsce  w naszych myślach i działaniach”. 

W osobie Benedykta XVI Bóg dał Kościołowi prawdziwego świadka wiary, dla którego najważniejszą rzeczą było i jest, aby Jezus Chrystus zajmował zawsze w Kościele i w świecie najważniejsze miejsce. Szczególna wrażliwość Benedykta XVI na dobro, piękno i prawdę pomagała wszystkim, którzy go słuchali i którzy się z nim spotykali, odnajdywać ukryte  w Bogu źródło wszelkiego dobra, prawdy i piękna. 

Rezygnacja Benedykta XVI przychodzi w czasie wyjątkowym –  w trwającym Roku Wiaty i w okresie Wielkiego Postu. W Wielkim Poście zaś uczymy się przeznaczać odpowiedni czas na uczynki miłosierdzia, na pokutę oraz na modlitwę, zarówno osobistą, jak i wspólnotową, która nadaje oddech naszemu życiu duchowemu. Te praktyki wielkopostne wymagają przestrzeni ciszy i zatrzymania się w rwącym nurcie codziennego życia. Potrzeba nam wszystkim przestrzeni ciszy i pewnego rodzaju wycofania się na miejsce spotkania z Panem. „Życie chrześcijańskie to nieustanne wchodzenie na górę spotkania z Bogiem, aby później zejść, niosąc miłość i siłę, które z niego się rodzą, aby służyć naszym braciom i siostrom z taką samą miłością, jak Bóg” (Orędzie na Wielki Post, nr 3). 

Benedykt XVI odchodzi na miejsce odosobnione, aby bardziej poświęcić się modlitwie i medytacji – odchodzi w czwartek, w dzień Wieczernika i w godzinie Wieczernika. W ten sposób, swoją ostatnią katechezą wskazuje nam, jak Chrystus apostołom, czuwanie i modlitwę. Czuwanie nad kształtem naszej wiary, nad jej siłą i dojrzałością w obliczu godziny próby i przeciwności. Jesteśmy wdzięczni Bogu, że właśnie w czasie podróży do Polski Benedykt XVI pozostawił nam niezwykle głębokie przesłanie streszczone w słowach: „Trwajcie mocni w wierze!” Przyjmujemy je, świadomi faktu, że „bojowaniem jest życie człowieka”, i że potrzeba wiele samozaparcia, wiele trudu i starania, aby wygrać ów toczący się nieustannie bój o wiarę, o jej kształt i siłę oddziaływania na nasze życie. 

Jakie jest ostatnie pragnienie wyrażone przez Ojca Świętego Benedykta XVI wobec świata? Wypowiedział je podczas wczorajszej audiencji: „Chciałbym zachęcić wszystkich do odnowienia mocnego zaufania w Panu, by powierzyć się jak dzieci w ramiona Boga, będąc pewnymi, że ramiona te zawsze nas wspierają i są tym, co pozwala nam kroczyć każdego dnia nawet w utrudzeniu. Chciałbym, aby każdy czuł się miłowanym przez tego Boga, który dał swego Syna za nas i ukazał nam swoją miłość bez granic. Chciałbym, aby każdy poczuł radość bycia chrześcijaninem”. 

Dziękując dzisiaj dobremu Bogu za dar pontyfikatu Benedykta XVI, chcemy odczuwać autentyczną radość z bycia członkami Chrystusowego Kościoła, któremu przez ostatnie lata przewodził świadek głębokiej wiary – papież Benedykt XVI. Otaczamy go naszą głęboką wdzięcznością i serdeczną modlitwą, która będzie mu towarzyszyć także wtedy, gdy pozostanie ukryty dla naszych oczu. Naszą modlitwą składamy Bogu dziękczynne  Te Deum za tak obfite i piękne dzieła, których dokonał przez tego pokornego i „skromnego pracownika winnicy Pańskiej”.Ufamy – idąc za słowami psalmisty z dzisiejszej liturgii słowa – że „jest on jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie” (Ps 1,3).   

Wierzymy także głęboko – i o to żarliwie się modlimy – że Chrystus, który nieustannie kieruje łodzią swojego Kościoła, wskaże mu nowego papieża według swego Serca. Niech Pan towarzyszy swemu Kościołowi światłem i mocą swego Ducha. Amen. 



SPIS TREŚCI

CZĘŚĆ I: URZĘDOWO-INFORMACYJNA

Akta Stolicy Apostolskiej

Akta Konferencji Episkopatu Polski

Akta Biskupa Tarnowskiego

Homilie

Komunikaty

Dekrety i zarządzenia

Z życia diecezji

Zmarli kapłani

CZĘŚĆ II: FORMACYJNO-PASTORALNA

Opracowania

Refleksje pastoralne